19.07.2024, 12:29 ✶
Przy ognisku, a potem zamieniam się w niedźwiedzia i szarżujemy z Norą na fale i co nam zrobicie xD
Plan był prosty - to miało być Bardzo Ważne Przyjęcie na którym Nora miałaby szansę przedstawić we właściwy sposób narzeczonego swoim przyjaciołom. Większość osób kojarzyła już chociażby mgliście osobę Sama, zwłaszcza mieszkańcom Warowni był znany jako dość niezręczny, ale sumienny ogrodnik, który cierpliwie zmagał się z buntem roślin i zdecydowanie sroższymi buntami Dory oraz Franka, którzy alergicznie reagowali na jego wycinkę, głusi na fakt, że lada moment i tak wszystko odrośnie. Bał się tych rozmów, nienawykły do takiej ilości uwagi, chociaż teraz najwidoczniej nikt nie zwracał na nich uwagi, ale to nie miało znaczenia tak długo jak...
... oczy Nory były zwrócone tylko w jego stronę, podobnie jak słodkie usta, miękkie ciało zamknięte w uścisku. Rozpływał się w uczuciu, w tym, że już przestali udawać, że się nie znają. Osiem czerwonych rubinów przypominało o ich rozstaniu, ale jakże teraz miał je w głębokim poważaniu, skoro lato znów było łaskawe, skoro słońce im błogosławiło, a oni, bogatsi o doświadczenia, znów chcieli spróbować i jakże te próby owocnie im wychodziły.
– Nawet najpiękniejsza gwiazda nie może równać się z Twoją urodą i wypadałaby tak blado przy Twoich rumianych policzkach. – Ucałował je, wciąż ciasno obejmując kobietę, zupełnie jakby jeszcze przed złożeniem przysiąg byli w siebie wrośnięci, niczym dwa drzewa, które litościwy ogrodnik połączył sznurkiem przeznaczenia ponownie. Sam przygryzł wargę, nie mogąc przestać myśleć i czuć o tym jak mu jest teraz dobrze i jak byłoby mu jeszcze lepiej, gdyby to nie było przyjęcie a ich prywatna schadzka we dwoje. Poruszył się niespokojnie, a narzeczona mogła w jego oczach zobaczyć wszystko, łącznie z tym, że najchętniej widziałby ją teraz bez ubrań. A może już w jego głowie stała rozebrana? – Chodźmy popływać, tym razem bez roślin, nie pamiętam kiedy... bawiliśmy się tak ostatnio księżniczko. Nawet nie wiesz jak zazdrościłem Nikolaiowi, że mógł Cię nieść na swoich plecach – szepnął, sięgając do swojej kieszeni. Bo kąpiel, nawet wspólna, oznaczała nieco inną zabawę.
Jego ramiona rozrosły się i pokryły futrem, liczył, że dłońmi złapie się od razu futra na karku, skóra tam i tak była mniej wrażliwa, więc mocno zaciśnięte kobiece pięści stanowiły tylko przyjemny dodatek do obejmujących go ud. Gdy tylko jego książniczka była gotowa, szarżą ruszył w stronę morza, orając piach wielkimi, naszpikowanymi pazurami łapami, by zaraz potem zderzyć się z falą i zacząć tańczyć pośród wody rozchlapując ją na boki. To nie był ich pierwszy raz, najdrobniejsza sugestia ze strony Nory natychmiastowo mogłaby go uspokoić, bądź pokierować głębiej, dalej od brzegu. Mogli też biec wzdłuż brzegu, cokolwiek by tylko chciała jego ukochana. W końcu nie rozmawiali o miejscu w którym mogliby wspólnie zamieszkać, więc mógł zgodzić się na absolutnie wszystko.