Oczywiście większość jej najbliższych znała Samuela. Jakoś jednak nie było okazji, żeby pojawili się gdzieś razem oficjalnie, jako para. To był ten pierwszy raz, w sumie może wystarczyło, że po prostu tu byli, zaznaczyli swoją obecność, nie musieli przecież zagadywać każdego i opowiadać o swoim szczęściu, bo i to chyba inni mogli zauważyć zważając na to, że nie mogli się od siebie odkleić. Nie, żeby jej to w ogóle przeszkadzało, bo przecież dlatego przyszła tutaj z Samem, aby spędzili razem ten wieczór, jakby wszystko było normalnie, jakby wcale nie znajdowali się w środku sporego konfliktu, w którym mogli stracić życie. Każdy potrzebował nieco normalności.
- Wiem o czym myślisz. - Skomentowała jego słowa, gdy spojrzała mu w oczy. Właściwie ona również wolałaby, aby znajdowali się gdzieś daleko od wszystkich, jak zazwyczaj, i mogli zająć się sobą. To by było na pewno dużo bardziej przyjemne, niżeli te próby trzymania swoich uczuć na wodzy, bo nie mogli się w tym wszystkim zatracić w pełni, jak mieli w zwyczaju.
- Ja pamiętam kiedy, bo takich rzeczy się nie zapomina. - Szczególnie, że ostatnią przejażdżkę na niedźwiedziu, na jej niedźwiedziu zaliczyła po potańcówce i pamiętnej nocy nad jeziorem, kiedy omal się nie utopiła. - Możemy iść popływać. - Zaakceptowała jeszcze ten pomysł na głos, chociaż kiedy Sam o nim wspomniał to wiedziała, że nie ma już odwrotu.
Nie musiała długo czekać, bo mężczyzna wyciągnął różdżkę i przemienił się w miśka. Właściwie to przywykła już do tej formy i w ogóle się nie bała jego zwierzęcej wersji, chociaż na początku podchodziła do niego z dozą ostrożności. W końcu był to niedźwiedź, a niedźwiedź kojarzył się jej raczej z czymś niebezpiecznym.
Nie zamierzała tracić czasu, niemalże od razu wdrapała mu się na plecy, aby mogli ruszyć dalej, w stronę wody. W sumie większość osób tutaj obecna widziała Sama w tej formie podczas potańcówki, więc nie powinno to wzbudzić większych kontrowersji, no może ona na jego plecach nie była do końca codziennym widokiem, ale powinni do niego przywyknąć.
Futro niedźwiedzia było przyjemne w dotyku i miękkie, wtuliła się w nie mocno i pozwoliła mu się zabrać do wody. Miała jednak nadzieję, że z niego nie spadnie i nie zaliczy nie do końca zaplanowanej kąpieli, zdecydowanie wolałaby pozostać w tym miejscu, w którym była. Dała mu się ponieść dokładnie tam, gdzie chciał, nie miała żadnych sugestii, nie zamierzała go ograniczać, na pewno nie w tym przypadku.