19.07.2024, 15:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.07.2024, 16:01 przez Thomas Figg.)
Siadam przy barze z Dorą, Erikiem i Teddym.
- Dobre, w takim razie mnie przekonałaś i choćbym miał sprzedać tylko ten jeden to udoskonalę ten pomysł i opatentuję - odpowiedział z szerokim uśmiechem i zerknął na nią nieco podejrzliwie. - Skoro nie zmieniają w zwierzęta to pewnie robią inne niecne rzeczy - ale cóż ,to nie było coś co powstrzyma Figa przed wypiciem jednego czy dwóch takich drinków. Wszystko zależało od efektów.
- Hej! - wyraził swoje oburzenie kiedy na głowie znalazło mu się nakrycie głowy, którego nie planował, słońce aż tak mocno nie przygrzewało, żeby chronić się czapką. Ale nie zamierzał jej zdejmować na dłużej niż tylko oceniać jaka mu się trafiła. - Masz dla każdego czapkę w kolorach jego domu? - zapytał rozbawiony i ponownie założył ją na głowę. Nie zdążył jednak zamienić z nią więcej słowa, bo ruszyła pędem w stronę ścigających się na miotle, zapewne zauważyła coś co on przeoczył, a tam się stało.
- Jak będzie trzeba kogoś zabrać do Munga to wołaj! - krzyknął jeszcze za biegnącą Brenną, a do siebie dodał już - Dopóki jestem na tyle trzeźwy, żeby się nie rozszczepić. - rozejrzał się po plaży żeby zobaczyć co się w sumie dzieje, bo chyba mu się nawet przysnęło na tym kocu, zanim pojawiła się Brenna. Nie zamierzał pchać się do tych co ścigali się na miotłach wiedząc, że nijak by im nie mógł pomóc, wolał zostawić to komuś bardziej biegłemu w sztuce niż robić sztuczny tłum.
Gdyby nie fakt, że Mabel zdradziła mu sekret Sama na temat przemiany w niedźwiedzia to by teraz z butelką piwa w jednej ręce i różdżką w drugiej szarżował ratować swoją siostrę, a tak? No nie zamierzał przerywać im dobrej zabawy, rozbawiony pokręcił głową na boki i ruszył w stronę baru, aby się napić polecanego przez Longbottomównę drinka.
Całkiem spory tłumek zebrał się przy barze, więc kiedy podszedł stanął tylko i chrząknął.
- Dora, Erik, miło was tu widzieć - skinął głową kobicie nim uścinsął dłoń Longbottoma, a potem najzwyklej w świecie zwrócił się do Teddy'ego. - Co tam dobrego masz dzisiaj? Zrób mi proszę jednego drinka - czekając na swój napitek zerknął na Eriką, który właśnie mówił o Isaacu i zerknął w stronę tańczącej pary podziwiając przez chwilę jak suną po parkiecie.
- Przynajmniej nie jest młodszy od ciebie, to byłoby dziwne mówić stryjku do kogoś młodszego od siebie - wtrącił swoje trzy grosze zanim złapał za podany mu drink. O ile dobrze pamiętał to Isaac był chyba z nim na roku w Hogwarcie, ale cóż stary umysł mógł go jednak zawodzić w takich kwestiach.
!drinkzniespodzianką
- Dobre, w takim razie mnie przekonałaś i choćbym miał sprzedać tylko ten jeden to udoskonalę ten pomysł i opatentuję - odpowiedział z szerokim uśmiechem i zerknął na nią nieco podejrzliwie. - Skoro nie zmieniają w zwierzęta to pewnie robią inne niecne rzeczy - ale cóż ,to nie było coś co powstrzyma Figa przed wypiciem jednego czy dwóch takich drinków. Wszystko zależało od efektów.
- Hej! - wyraził swoje oburzenie kiedy na głowie znalazło mu się nakrycie głowy, którego nie planował, słońce aż tak mocno nie przygrzewało, żeby chronić się czapką. Ale nie zamierzał jej zdejmować na dłużej niż tylko oceniać jaka mu się trafiła. - Masz dla każdego czapkę w kolorach jego domu? - zapytał rozbawiony i ponownie założył ją na głowę. Nie zdążył jednak zamienić z nią więcej słowa, bo ruszyła pędem w stronę ścigających się na miotle, zapewne zauważyła coś co on przeoczył, a tam się stało.
- Jak będzie trzeba kogoś zabrać do Munga to wołaj! - krzyknął jeszcze za biegnącą Brenną, a do siebie dodał już - Dopóki jestem na tyle trzeźwy, żeby się nie rozszczepić. - rozejrzał się po plaży żeby zobaczyć co się w sumie dzieje, bo chyba mu się nawet przysnęło na tym kocu, zanim pojawiła się Brenna. Nie zamierzał pchać się do tych co ścigali się na miotłach wiedząc, że nijak by im nie mógł pomóc, wolał zostawić to komuś bardziej biegłemu w sztuce niż robić sztuczny tłum.
Gdyby nie fakt, że Mabel zdradziła mu sekret Sama na temat przemiany w niedźwiedzia to by teraz z butelką piwa w jednej ręce i różdżką w drugiej szarżował ratować swoją siostrę, a tak? No nie zamierzał przerywać im dobrej zabawy, rozbawiony pokręcił głową na boki i ruszył w stronę baru, aby się napić polecanego przez Longbottomównę drinka.
Całkiem spory tłumek zebrał się przy barze, więc kiedy podszedł stanął tylko i chrząknął.
- Dora, Erik, miło was tu widzieć - skinął głową kobicie nim uścinsął dłoń Longbottoma, a potem najzwyklej w świecie zwrócił się do Teddy'ego. - Co tam dobrego masz dzisiaj? Zrób mi proszę jednego drinka - czekając na swój napitek zerknął na Eriką, który właśnie mówił o Isaacu i zerknął w stronę tańczącej pary podziwiając przez chwilę jak suną po parkiecie.
- Przynajmniej nie jest młodszy od ciebie, to byłoby dziwne mówić stryjku do kogoś młodszego od siebie - wtrącił swoje trzy grosze zanim złapał za podany mu drink. O ile dobrze pamiętał to Isaac był chyba z nim na roku w Hogwarcie, ale cóż stary umysł mógł go jednak zawodzić w takich kwestiach.
!drinkzniespodzianką