19.07.2024, 17:15 ✶
Zabieram Mabel do stoiska Potterów - obsługiwanego przez Brennę
Popatrzył na Mabel ze spokojem, kiedy zadała mu pytanie. Niestety użyła magicznych słów, na które nie było argumentów - poprosiła go czy mogą coś zrobić i już nie miał serca jej odmawiać. Dobrze, że siostra nigdy nie była naocznym świadkiem jak bardzo rozpieszcza jej dziecko.
- Pewnie, że możemy, przecież nigdzie się nie spieszymy - odpowiedział zgodnie z prawdą i wraz z siostrzenicą obserwował konkurs strzelania z łuku. - Wiadomo, będzie najlepszy - zgodził się bez zająknięcia i obserwował dalej jak strzelają do celu próbując wygrać.
Obserwował jak Mabel odbiera podarowany balonik i napędza klientele do stoiska, aż prychnął cicho pod nosem, z taką reklamą to Nora nigdzie nie wyjdzie z biznesu.
Aż się zatrzymał i popatrzył w dół na dziewczynkę.
- To jest arcyważne pytanie, na które niestety nie znam odpowiedzi - zaczął i podrapał się po brodzie. - Ale następnym razem jak będziemy u dziadków albo cioci Longbottom to przypomnij mi o tym, to poćwiczymy - obiecał jeszcze nim ruszyli dalej. W sumie tyle się działo, że powoli mogli ruszać już do domu nieco odpocząć.
- O, chodź tu, jeszcze odwiedzimy ciocię Brennę - powiedział zauważając, ze na stoisku z perfumami znajduje się nie kto inny jak właśnie panna Longbottom.
- Nie wiedziałem, że też będziesz miała własne stoisko, byśmy przyszli tu wcześniej - powiedział rozglądając się po tym co było tu wystawione, raczej niczego sobie nie kupi, bo i też obecnie nie potrzebował, ale wiedziony nosem mógł się przecież porozglądać rozmawiając przy tym z kolejną znajomą osobą i dając okazję na to samo Mabel, aby mogła zamienić kilka słów z własną matką chrzestną.
Popatrzył na Mabel ze spokojem, kiedy zadała mu pytanie. Niestety użyła magicznych słów, na które nie było argumentów - poprosiła go czy mogą coś zrobić i już nie miał serca jej odmawiać. Dobrze, że siostra nigdy nie była naocznym świadkiem jak bardzo rozpieszcza jej dziecko.
- Pewnie, że możemy, przecież nigdzie się nie spieszymy - odpowiedział zgodnie z prawdą i wraz z siostrzenicą obserwował konkurs strzelania z łuku. - Wiadomo, będzie najlepszy - zgodził się bez zająknięcia i obserwował dalej jak strzelają do celu próbując wygrać.
Obserwował jak Mabel odbiera podarowany balonik i napędza klientele do stoiska, aż prychnął cicho pod nosem, z taką reklamą to Nora nigdzie nie wyjdzie z biznesu.
Aż się zatrzymał i popatrzył w dół na dziewczynkę.
- To jest arcyważne pytanie, na które niestety nie znam odpowiedzi - zaczął i podrapał się po brodzie. - Ale następnym razem jak będziemy u dziadków albo cioci Longbottom to przypomnij mi o tym, to poćwiczymy - obiecał jeszcze nim ruszyli dalej. W sumie tyle się działo, że powoli mogli ruszać już do domu nieco odpocząć.
- O, chodź tu, jeszcze odwiedzimy ciocię Brennę - powiedział zauważając, ze na stoisku z perfumami znajduje się nie kto inny jak właśnie panna Longbottom.
- Nie wiedziałem, że też będziesz miała własne stoisko, byśmy przyszli tu wcześniej - powiedział rozglądając się po tym co było tu wystawione, raczej niczego sobie nie kupi, bo i też obecnie nie potrzebował, ale wiedziony nosem mógł się przecież porozglądać rozmawiając przy tym z kolejną znajomą osobą i dając okazję na to samo Mabel, aby mogła zamienić kilka słów z własną matką chrzestną.