19.07.2024, 22:10 ✶
patrzę jak cameron umiera
- To niefortunnie - mruknął w odpowiedzi Cameronowi, przyglądając się jak telepie się to w jedną, to w drugą stronę. Może powinien go podtrzymać? Ale z drugiej strony chłopak sam sobie to zrobił, to i sam powinien sobie poradzić w tej niefortunnej sytuacji. Z resztą, zaraz się tutaj pojawiła Brenna. I Basilius.
Atreus przez moment zastanawiał się jakie w ogóle dwa wypadki miotlarskie, ale zdał sobie sprawę z tego, że Longbottom miała na myśli ten mały fikołek Prewetta, jaki udało się kuzynowi zrobić. Jego zdaniem to się Basil nawet na siniaka tym nie załapał, ale najwyraźniej mieli tutaj inne standardy.
Kiedy fachowa pomoc medyczna oglądała Lupina, Bulstrode starał się trochę chłopaka asekurować. Może go nie dotykał i aktywnie nie powstrzymywał, bo ten zdawał się siedzieć bardzo dobrze sam, ale gdyby tylko zaczął tracić pion, to gotowy był go do niego przywrócić.
- Jasne - mruknął do Prewetta, uśmiechając się lekko pod nosem, bo żart to mu się akurat udał.
Ale zaraz pojawiła się Heather i nastrój popsuł się jeszcze bardziej. Żachnął się, chcąc coś ewidentnie odpowiedzieć, ale zamiast tego podniósł się, odsuwając od Camerona i robiąc miejsce Rudej. Nie wiedział jaki był jej problem (pomijając ogólne problemy, jakie ze sobą wzajemnie mieli), ale mogła się nie miotać przynajmniej w momencie kiedy wyraźnie ważniejszy był dla niej głupi wyścig niż zdrowie jej chłopaka, czy kim tam on dla niej był. Fakt, że myślał w ten sposób wcale mu nie przeszkadzało, nawet jeśli dobitnie zdawał sobie sprawę z tego, jakim był hipokrytą.