Przeniosła wzrok w stronę, którą wskazała dziewczynka. Dopiero teraz zauważyła, że nie jest tutaj sama. Ktoś już wcześniej musiał się zainteresować płaczącym dzieckiem. Czyli jednak ludzie nie byli tacy obojętni na krzywdę innych. Potrafiła zrozumieć to, że kot był dla niej ważny. Zapewne był jej najbliższym przyjacielem, towarzyszem zabaw, i pewnie nie tylko tego.
Przyglądała się dłużej mężczyźnie i po chwili dotarło do niej, że go zna. Był to Isaac, który z nią pracował. Co za zbieg okoliczności. - Pomogę mu, co ty na to? - Rzuciła jeszcze do dziewczynki, właściwie to nie było pytanie na które oczekiwała odpowiedzi. Ruszyła w stronę mężczyzny, całkiem szybkim krokiem. Będzie lepiej, jeśli razem skupią się na złapaniu zwierzaka, chociaż w sumie Rita nie do końca wiedziała, jak mogłaby mu pomóc. Nie była specjalistą od zwierząt, ale może uda jej się coś wymyślić.
Gdy podeszła bliżej zauważyła, że jej pomoc chyba nie była wcale potrzebna, bo mężczyzna najwyraźniej poradził sobie ze złapaniem kota sam. Znaczy nie było to na pewno prostym zadaniem, bo wyglądał jakby stoczył walkę z jakimś potężnym przeciwnikiem, kot zresztą nadal walczył o swoją wolność, miała wrażenie, że zaraz uda mu się wyrwać z jego rąk.
- Potrzebujesz pomocy? - Zapytała go od razu, bez zbędnego przywitania, czy innych niepotrzebnych słów.