20.07.2024, 03:13 ✶
– A gdybyśmy tak ćwiczyli strzelanie z łuku na niedźwiedziu? – spytała z nadzieją w głosie, bo jeżdżenie na niedźwiedziu było super i strzelanie z łuku na pewno też było super, ale jeżdżenie na niedźwiedziu i strzelanie z łuki brzmiało jeszcze bardziej super. Tak, już to widziała oczami wyobraźni. To brzmiało jak świetna letnia zabawa, idealna do tego, by potem chwalić się z nią w przedszkolu.
W sumie to i ona powoli zaczynała być zmęczona tą całą zabawą, ale próbowała nie dać tego po sobie poznać, dzielnie trzymając w ręku balonik–dzika i podskakując raz po raz. Ciekawe jak bawiła się mama? I gdzie w ogóle była?
No ale przecież trzeba było jeszcze odwiedzić ciocię Brennę!
– Cześć ciociu! – zawołała wesoło, przyglądając się to cioci, to sprzedawanym przez nią kosmetykom w pięknych opakowaniach. Bo przecież tak wybierało się perfumy. Po zdobionych buteleczkach. – Widziałaś, jak wujek Erik strzelał z łuku? Niestety mu nie wyszło. Ten drugi był lepszy. To znaczy ten drugi niższy, bo ten drugi też wysoki to w ogóle chyba nigdy łuku w ręku nie trzymał! Ale! Dostałam od tego drugiego niższego balonika! Widzisz! – Rozejrzała się po okolicy i ku swojemu zaskoczeniu zobaczyła czarodzieja nieopodal innego stoiska. – O! To ten blady pan od którego dostałam balonika. Bardzo miły. Ciociu w sumie to czemu tutaj pracujesz? Wszystko dobrze w twojej normalnej pracy?
Karl z kolei przyjrzał się cioci Brennie nieco uważniej.
– Brenno, tak ułożone włosy są sprzeczne z twoją naturą i chyba doskonale o tym wiesz – skomentował.
W sumie to i ona powoli zaczynała być zmęczona tą całą zabawą, ale próbowała nie dać tego po sobie poznać, dzielnie trzymając w ręku balonik–dzika i podskakując raz po raz. Ciekawe jak bawiła się mama? I gdzie w ogóle była?
No ale przecież trzeba było jeszcze odwiedzić ciocię Brennę!
– Cześć ciociu! – zawołała wesoło, przyglądając się to cioci, to sprzedawanym przez nią kosmetykom w pięknych opakowaniach. Bo przecież tak wybierało się perfumy. Po zdobionych buteleczkach. – Widziałaś, jak wujek Erik strzelał z łuku? Niestety mu nie wyszło. Ten drugi był lepszy. To znaczy ten drugi niższy, bo ten drugi też wysoki to w ogóle chyba nigdy łuku w ręku nie trzymał! Ale! Dostałam od tego drugiego niższego balonika! Widzisz! – Rozejrzała się po okolicy i ku swojemu zaskoczeniu zobaczyła czarodzieja nieopodal innego stoiska. – O! To ten blady pan od którego dostałam balonika. Bardzo miły. Ciociu w sumie to czemu tutaj pracujesz? Wszystko dobrze w twojej normalnej pracy?
Karl z kolei przyjrzał się cioci Brennie nieco uważniej.
– Brenno, tak ułożone włosy są sprzeczne z twoją naturą i chyba doskonale o tym wiesz – skomentował.