Niechętnie pokiwała głową na słowa Brenny o halucynogennych działaniach cholera wie czego. Ćmienie w głowie nie ustawało, więc nie dość, że miała problem z przypomnieniem sobie, od czego to wszystko się zaczęło, to jeszcze zmagała się z lekko kołyszącym się obrazem.
— Ból głowy i zawroty, świat mi trochę faluje, ale widzę cię normalnie. — ją też widziałaś normalnie Rowle, pomyślała i znowu spojrzała na swoje dłonie.
Pokręciła głową na zaproponowaną chusteczkę i znowu przetarła twarz dłonią. Przymknęła oczy, skupiając się na swoim oddechu, a nie na szaleńczym biciu serca.
Całe szczęście Longbottom zalała ją informacjami, które skutecznie przywołały ją do teraźniejszości i zakotwiczyły tu i teraz. Nie oszalała, nie była jedyną, której to się przytrafiło i Brenna naprawdę przed nią stała i do niej mówiła.
— Jadłam śniadanie w Dziurawym Kotle, zapewne jak trzy czwarte czarodziejów na Pokątnej. Później zostawiłam Cymbała w pokoju i wyszłam z Dziurawego do banku. — zaczęła opisywać, bo i sama próbowała znaleźć coś, co mogło wywołać te wizje. — Szłam Pokątną, ale była zalana ludźmi, jak zawsze zresztą. Skręciłam w pierwszą lepszą uliczkę, żeby przejść do Gringotta na około, ale nie przebijać się przez tłumy i wtedy…
Im bardziej skupiała się na tym, by przypomnieć sobie, co działo się po skręceniu w uliczkę a wyjściu na pustą alejkę, tym ból z tyłu głowy się zwiększał. Przymknęła oczy, pomasowała nasadę nosa i z cichym westchnieniem dokończyła:
— I potem miałam te wizje, omamy czy coś w tym stylu. Nie wiem, co je wywołało. Po prostu wyszłam na pustą alejkę, której nigdy nie widziałam, zaczęłam błądzić po pustych ulicach aż nie ścisnęły mnie ściany i… I jestem tutaj.
Rozłożyła ręce, nie mając nic więcej do dodania. Raz jeszcze odetchnęła głęboko i ponownie spróbowała wstać. Nie obyło się bez lekkiego chwiania, ale wreszcie stanęła na dwóch nogach, oparta jedną dłonią o ścianę.
— W coraz lepszych okolicznościach się spotykamy. — zażartowała, bo zwykle tak odpędzała od siebie złe myśli lub niepokoje.
Po prostu z nich żartowała.