Norweski. Niech mu będzie. W tym języku Richard będzie z nim rozmawiał. Jeżeli mieliby kogoś za drzwiami do podsłuchiwania, zapewne nic by nie zrozumieli. Poza Leonardem. Może to i dobrze? Nie wnikał. Zależało mu na tym, aby chłopak zrozumiał o czym dzisiaj będą rozmawiać. Zadał mu zatem dwa pierwsze pytania, pokazując wywiad przeprowadzony z dziennikarzem.
"Przeprowadziliśmy go z Isaaciem, zaraz na drugi dzień po Lammas…" – odbiło się to mocno w umyśle Richarda. Dość szybko przeszli do realizacji. Tłumaczenie się, samym rozgraniczaniem interesu swojego od Roberta, nie była odpowiedzią, jaką chciał usłyszeć. Może nawet niewystarczającą. Charles nie umiał się zabrać odpowiednio do interesu. Było to widać.
- Tylko chodziło o rozgraniczenie? O co jeszcze Cię prosiłem, podczas naszej rozmowy przy stoisku?Zadał kolejne pytania, po norwesku. Czy Charles pamiętał, o czym jeszcze rozmawiali. Czy go wtedy rozumiał. Sprawdzał także w ten sposób jego rozumowanie językowe na co dzień w Anglii. Skoro z obyczajami, zasadami miał problem, to jak z językiem na dłuższą metę?
Podał mu czasopismo i zauważył w obserwacji, że coś się w Charlesie zmieniło. Czy coś było nie tak z wywiadem? Czy może ze zdjęciami?
- Jaka łączy cię relacja z Isaakiem Bagshotem?Kolejne pytanie, które padło po uzyskaniu odpowiedzi na poprzednie.