20.07.2024, 12:33 ✶
Wcale jej się nie podobało krycie za regałami, szczególnie, że jej towarzysz został tak szybko poskromiony przez tajemniczą osobę, która postanowiła im pokrzyżować plany. A najgorsze, że zaraz mogło ich przybyć więcej, jeśli tylko ktoś w końcu będzie miał na tyle rozumu, by powiadomić odpowiedni departament. Cmoknęła z niezadowoleniem językiem, czując, że zaczyna ją to irytować.
Wzbudzało też strach. Nie chciała zostać złapana, nie uśmiechało jej mierzyć się z wszystkimi konsekwencjami. Narobiłaby strasznie dużo problemów. Jeśli zrobi się goręcej, będzie musiała uciec.
Słyszała jak kroki przeciwnika zbliżają się coraz bardziej, sprawiając, że zaczęła coraz płycej oddychać. Wstrzymała oddech całkowicie słysząc pytanie. Wiedziała, że nie powinni odpowiadać.
Związany śmierciożerca też. Spoglądał na Richarda zza maski z niezbyt przyjazną minął, choć jego wzrok zaraz spadł na stojące obok fiolki. Gdyby tak udało mu się jedną sięgnąć…
Annie pomyślała o tym samym.
Wychyliła się szybko, rzucając zaklęcie rozbrajające w Mulcibera, po czym starała się pochwycić jedną z butelek.
I jeśli miała ją w rękach, stanęła blisko nich, czując niebezpiecznie szybko bijące serce. I tym razem nie omieszkała jednak rzucić kilka słów.
- Nie radzę. Skończymy jak tamte biurko. - Czuła, że się uśmiechnęła, choć, nie można było tego dostrzec.
Miała nadzieję, że ich przeciwnik nie był do końca szalony, choć jeśli miała być szczera, pomiędzy złapaniem, a zakończeniem życia na tej całej misji, aktualnie druga opcja była mimo wszystko mniej problematyczna.
Wzbudzało też strach. Nie chciała zostać złapana, nie uśmiechało jej mierzyć się z wszystkimi konsekwencjami. Narobiłaby strasznie dużo problemów. Jeśli zrobi się goręcej, będzie musiała uciec.
Słyszała jak kroki przeciwnika zbliżają się coraz bardziej, sprawiając, że zaczęła coraz płycej oddychać. Wstrzymała oddech całkowicie słysząc pytanie. Wiedziała, że nie powinni odpowiadać.
Związany śmierciożerca też. Spoglądał na Richarda zza maski z niezbyt przyjazną minął, choć jego wzrok zaraz spadł na stojące obok fiolki. Gdyby tak udało mu się jedną sięgnąć…
Annie pomyślała o tym samym.
Wychyliła się szybko, rzucając zaklęcie rozbrajające w Mulcibera, po czym starała się pochwycić jedną z butelek.
I jeśli miała ją w rękach, stanęła blisko nich, czując niebezpiecznie szybko bijące serce. I tym razem nie omieszkała jednak rzucić kilka słów.
- Nie radzę. Skończymy jak tamte biurko. - Czuła, że się uśmiechnęła, choć, nie można było tego dostrzec.
Miała nadzieję, że ich przeciwnik nie był do końca szalony, choć jeśli miała być szczera, pomiędzy złapaniem, a zakończeniem życia na tej całej misji, aktualnie druga opcja była mimo wszystko mniej problematyczna.