20.07.2024, 18:29 ✶
Na wąskie wargi Cathala wypłynął uśmiech, nieco leniwy.
– To dopiero początek. Umm al-Kaab skrywa wiele tajemnic. Niektóre z nich są mordercze.
Na mugoli czekała tutaj przede wszystkim mrówcza praca. Całe lata mozolnego posuwania się do przodu, odkopywania kolejnych komnat, starannej analizy znalezionych napisów, mumii, przedmiotów, złożonych z Narmerem w grobie. Czarodzieje z jednej strony mieli łatwiej – te mechaniczne czynności, jak usuwanie piasku, mogli wykonywać błyskawicznie za pomocą magii. Z drugiej – czekały na nich mordercze klątwy i pułapki, postawione przez starożytnych. Nawet co pozostawiono w grobowcu królowej – czarownicy mogło nosić w sobie magię, jakiej dziś nie znali, a to fascynowało, ale oznaczało wiele pracy i wymuszało ostrożność.
Wiedzieli już, że egipska królowa, władająca magią, nie było żadną legendą: nie znaleźliby magicznego wejścia, gdyby było inaczej. Cathal nie był zaskoczony, bo te okolice były kolebką magii, i traktowano ją raczej jako dar bogów i przywilej kapłanów niż coś, co należało tępić. Teraz pozostawało rozwiązać resztę zagadek.
Cathal Shafiq lubił zagadki i tajemnice. W pewnym sensie to dla nich żył.
– Za samym przejściem do magicznej części kompleksu, bez wątpienia rzeczywiście częściowo zabezpieczonego przez samą władczynię, nie kryje się tylko jej komnata nagrobna. Wstępne badania wykazują obecność wielu sal, korytarzy, grobowce kilku kapłanów i prawdopodobnie jej najwierniejszych sług, a to wszystko to trzeba zbadać. Spodziewamy się kolejnych klątw, pułapek, bez wątpienia pomysłowych, pieczęci.
Shafiq odepchnął się od stołu i wyciągnął paczkę papierosów. Zaoferował je Thomasowi do poczęstowania się, a potem odpalił jednego i zaciągnął się dymem. We wnętrzu czuć było tytoń, oznakę, że właściciel dość często pali, chociaż nie był to zapach intensywny – zapewne dzięki magii.
– Spodziewam się, że są mordercze – powiedział wprost. – Starożytni magowie zostawili te pułapki, aby zabić tych, którzy zakłócą spokój królowej. W tym przypadku nas. Część zapewne nie działa. Niestety spora część mogła przetrwać, tak jak przetrwała tysiące lat klątwa, pętająca wejście. A to oznacza… że nie mamy pojęcia, czego się spodziewać. To nie będą pułapki, jakie stawia się współcześnie. Mogą być dla ciebie równie dobrze banalnie proste, jak banalnie trudne.
Z jednej strony magia rozwijała się, i na pewno mieli teraz wiele bardziej pomysłowych mechanizmów. Ale czy nie było też tak, że mnóstwo wiedzy zatracono?
Shafiq zamyślił się na długą chwilę, a potem wydmuchał kłąb dymu.
– Ile lat miały najstarsze mechanizmy, z którymi miałeś do czynienia?
– To dopiero początek. Umm al-Kaab skrywa wiele tajemnic. Niektóre z nich są mordercze.
Na mugoli czekała tutaj przede wszystkim mrówcza praca. Całe lata mozolnego posuwania się do przodu, odkopywania kolejnych komnat, starannej analizy znalezionych napisów, mumii, przedmiotów, złożonych z Narmerem w grobie. Czarodzieje z jednej strony mieli łatwiej – te mechaniczne czynności, jak usuwanie piasku, mogli wykonywać błyskawicznie za pomocą magii. Z drugiej – czekały na nich mordercze klątwy i pułapki, postawione przez starożytnych. Nawet co pozostawiono w grobowcu królowej – czarownicy mogło nosić w sobie magię, jakiej dziś nie znali, a to fascynowało, ale oznaczało wiele pracy i wymuszało ostrożność.
Wiedzieli już, że egipska królowa, władająca magią, nie było żadną legendą: nie znaleźliby magicznego wejścia, gdyby było inaczej. Cathal nie był zaskoczony, bo te okolice były kolebką magii, i traktowano ją raczej jako dar bogów i przywilej kapłanów niż coś, co należało tępić. Teraz pozostawało rozwiązać resztę zagadek.
Cathal Shafiq lubił zagadki i tajemnice. W pewnym sensie to dla nich żył.
– Za samym przejściem do magicznej części kompleksu, bez wątpienia rzeczywiście częściowo zabezpieczonego przez samą władczynię, nie kryje się tylko jej komnata nagrobna. Wstępne badania wykazują obecność wielu sal, korytarzy, grobowce kilku kapłanów i prawdopodobnie jej najwierniejszych sług, a to wszystko to trzeba zbadać. Spodziewamy się kolejnych klątw, pułapek, bez wątpienia pomysłowych, pieczęci.
Shafiq odepchnął się od stołu i wyciągnął paczkę papierosów. Zaoferował je Thomasowi do poczęstowania się, a potem odpalił jednego i zaciągnął się dymem. We wnętrzu czuć było tytoń, oznakę, że właściciel dość często pali, chociaż nie był to zapach intensywny – zapewne dzięki magii.
– Spodziewam się, że są mordercze – powiedział wprost. – Starożytni magowie zostawili te pułapki, aby zabić tych, którzy zakłócą spokój królowej. W tym przypadku nas. Część zapewne nie działa. Niestety spora część mogła przetrwać, tak jak przetrwała tysiące lat klątwa, pętająca wejście. A to oznacza… że nie mamy pojęcia, czego się spodziewać. To nie będą pułapki, jakie stawia się współcześnie. Mogą być dla ciebie równie dobrze banalnie proste, jak banalnie trudne.
Z jednej strony magia rozwijała się, i na pewno mieli teraz wiele bardziej pomysłowych mechanizmów. Ale czy nie było też tak, że mnóstwo wiedzy zatracono?
Shafiq zamyślił się na długą chwilę, a potem wydmuchał kłąb dymu.
– Ile lat miały najstarsze mechanizmy, z którymi miałeś do czynienia?