20.07.2024, 18:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2024, 19:30 przez Jonathan Selwyn.)
Stoliki z Woodym i niewidzialnym głosem prawd o wszechświecie
– Obawiam się, że niestety w logice twojego brata jest trochę racji – stwierdził z udawaną rozpaczą w głosie, bo no cóż... Co jak co, ale filozofia sześciopakowa przemawiała i do niego. – Niedźwiedzia? – Zmarszczył brwi, teatralnie rozglądając się za jakimś niedźwiedziem udając, że nie zrozumiał o co chodziło starszemu Longbottomowi. Na całe szczęście, zupełnie niespodziewanie, na plaży rzeczywiście pojawił się niedźwiedź. Jeśli to nie był znak od losu, że jest jednym z ukochanych dzieci Matki, to nie wiedział co nim miałoby być. – Ah tego niedźwiedzia. Spokojnie. Nie będę, ale dziękuję za troskę, Clemy, a teraz powiedz mi mój drogi, ale tak szczerze. Co sprawia, że tak się obawiasz mody? Jeśli chcesz możemy się potem przejść na spacer i wspólnie to przegadać.
Skrzywił się nieco, widząc, a raczej nie widząc nici, które tak bardzo chciał wypatrzeć. To chyba ten znikający Morpheus rozproszył go na tyle, by nie był w stanie się skoncentrować. Ehhh no naprawdę, on nie stawał się niewidzialny, kiedy tamten wróżył!
Na informację, że młodszy Longbottom nie był taki niski Jonathan zrobił jedyną rzecz, która zrobiłby każdy grufoński przyjaciel od lat w tym momencie – jeszcze bardziej zniżył wzrok, tak, że Longbottom miał teraz oczy w okolicach klatki piersiowej. Zaraz jednak trochę spoważniał i spojrzał na Thomasa z pewnym niepokojem potęgowanym zakleciem muszli. Nie dodał jednak nic więcej, bo co ty było do dodawania? Przeklęci Śmierciożercy. Rzucić ich niedźwiedziowi na pożarcie i tyle.
Na całe szczęście Morpheus zaraz wytrącił go z ponurych myśli swoim wieszczeniem.
– W takim razie panowie – chwycił pierwszego lepszego drinka jaki mu się trafił. – Za nowe znajomości, paskudnie wyglądające gratisy w pracy i naszego ukochanego wieszcze – powiedział, wesoło I sam wziął łyka napoju. – Wiesz co Morphy? Zainspirowałeś mnie. Przecież te drinki niewidzialnosci byłyby świetne do wykorzystania na scenie, jeszcze gdyby aktor pod ich wpływem wypowiadał swoje kwestie z tym twoim jasnowidzeniowym akcentem.
!drinkzniespodzianką
– Obawiam się, że niestety w logice twojego brata jest trochę racji – stwierdził z udawaną rozpaczą w głosie, bo no cóż... Co jak co, ale filozofia sześciopakowa przemawiała i do niego. – Niedźwiedzia? – Zmarszczył brwi, teatralnie rozglądając się za jakimś niedźwiedziem udając, że nie zrozumiał o co chodziło starszemu Longbottomowi. Na całe szczęście, zupełnie niespodziewanie, na plaży rzeczywiście pojawił się niedźwiedź. Jeśli to nie był znak od losu, że jest jednym z ukochanych dzieci Matki, to nie wiedział co nim miałoby być. – Ah tego niedźwiedzia. Spokojnie. Nie będę, ale dziękuję za troskę, Clemy, a teraz powiedz mi mój drogi, ale tak szczerze. Co sprawia, że tak się obawiasz mody? Jeśli chcesz możemy się potem przejść na spacer i wspólnie to przegadać.
Skrzywił się nieco, widząc, a raczej nie widząc nici, które tak bardzo chciał wypatrzeć. To chyba ten znikający Morpheus rozproszył go na tyle, by nie był w stanie się skoncentrować. Ehhh no naprawdę, on nie stawał się niewidzialny, kiedy tamten wróżył!
Na informację, że młodszy Longbottom nie był taki niski Jonathan zrobił jedyną rzecz, która zrobiłby każdy grufoński przyjaciel od lat w tym momencie – jeszcze bardziej zniżył wzrok, tak, że Longbottom miał teraz oczy w okolicach klatki piersiowej. Zaraz jednak trochę spoważniał i spojrzał na Thomasa z pewnym niepokojem potęgowanym zakleciem muszli. Nie dodał jednak nic więcej, bo co ty było do dodawania? Przeklęci Śmierciożercy. Rzucić ich niedźwiedziowi na pożarcie i tyle.
Na całe szczęście Morpheus zaraz wytrącił go z ponurych myśli swoim wieszczeniem.
– W takim razie panowie – chwycił pierwszego lepszego drinka jaki mu się trafił. – Za nowe znajomości, paskudnie wyglądające gratisy w pracy i naszego ukochanego wieszcze – powiedział, wesoło I sam wziął łyka napoju. – Wiesz co Morphy? Zainspirowałeś mnie. Przecież te drinki niewidzialnosci byłyby świetne do wykorzystania na scenie, jeszcze gdyby aktor pod ich wpływem wypowiadał swoje kwestie z tym twoim jasnowidzeniowym akcentem.
!drinkzniespodzianką