Victoria siedziała w fotelu całkowicie rozluźniona, nie miała na żadnym palcu pierścionka ani zaręczynowego, ani jakiegokolwiek innego, nigdzie nie było też widać jej różdżki, ale raczej pewne, że trzymała ją gdzieś w pogotowiu – nie ruszała się bez niej, zaś materiałowe spodnie spokojnie mogły skrywać ją w kieszeni. Widziała za to, jak spięty był Astaroth – bał się jej? Tego co mogłaby mu zrobić? Czy tego, że rzuci się na nią? Sama nie wiedziała, czy jej krew jest ciepła, czy może raczej równie lodowato zimna co reszta ciała, a to chyba mało zachęcające dla wampira… tak czy siak, Victoria przyglądała się Astarothowi przez moment, dając mu czas, by oswoić się z tą dziwną dla niego sytuacją. A w końcu się odezwał, na co Victoria lekko uniosła kąciki ust w delikatniutkim uśmiechu.
O tak, miała poczucie humoru. Dość gówniane, bo często żartowała sobie z całkowicie kamienną twarzą, ale dało się z niej wyczytać, że nie jest wcale taką sztywniarą.
– Tak, oczywiście, panie... – Victoria zawiesiła się i zmarszczyła brwi na drobną chwilę, ale zaraz jej czoło się rozpogodziło. – Możemy przejść na ty? – tak im się będzie łatwiej rozmawiało… a przynajmniej tak sądziła. – W każdym razie tak, jest w pogotowiu… Strzałko! – rzuciła i zaraz z trzaskiem koło jej fotela pojawiła się skrzatka ubrana w schludny fartuszek. – Przyniesiesz mi filiżankę herbaty? – zwróciła się do niej i skrzatka zaraz kiwnęła głową i zniknęła z takim samym trzaskiem. – Zaraz się przekonamy jak bardzo czarującej – przymrużyła oczy w leciutkim uśmiechu i aż uniosła dłoń, by trochę mimowolnie przejechać w zamyśleniu palcem po brodzie.
– Godziną się nie przejmuj, jestem przyzwyczajona. Reszta tego domu zresztą też – piła tu do tego, co napisał jej w liście, kiedy wyrażał swoją nadzieję? Zaniepokojenie? Późną porą wizyty. Nie raczyła mu wtedy pisać, żeby nie zwracał na to uwagi, wolała to zostawić na rozmowę twarzą w twarz. – Nie jesteś pierwszym wampirem, z którym mam do czynienia – może to nie było jasne? Jej wydawało się, że jest, no chyba, że miał ją za jakąś wariatkę, która ot tak zapragnęła się zająć kwestią, której nikt nie ruszał. – Ale tamten jest trochę starszy. W sensie… hmm… Dłużej jest wampirem – bo czy starszy był od Astarotha tak poza tym? Może… trudno jej było powiedzieć, oboje wyglądali młodo – może nawet zostali przemienieni w podobnym wieku. – To będzie trochę niedyskretne pytanie, ale muszę to wiedzieć. Zostałeś przemieniony w wypadku zaklęcia, czy przez innego wampira? – chciała to wiedzieć, bo być może to wpływałoby jakoś na ich cechy? Na to, co się działo? Może powinna brać to pod uwagę… Wampiry potrafiły się między sobą tak bardzo różnić, ale pewne rzeczy miały całkowicie wspólne, dlatego chciała go wypytać jak najdokładniej, żeby móc przyjąć jakąś taktykę. No i… chciała go wypytać czy jeśli został przemieniony przez wampira, to czy miał z nim kontakt. Czy ktoś nad nim czuwał, czy może został pozostawiony samemu sobie? Może potrzebował jakichś wskazówek?