Chociaż tego typu streszczanie przekazanych informacji uchodziło za coś zupełnie normalnego, kobiecie najwyraźniej się to nie spodobało. Nie chodziło tu jednak o zachowanie się dziwnie lub nietaktownie - to raczej ona nie potrafiła tego pojąć przez swój ekscentryzm.
- ...doskonała parafraza - odpowiedziała ci, Brenno. Tym samym potwierdziła, że dobrze zrozumiałaś jej wypowiedź. Nie znała odpowiedzi na twoje kolejne pytanie, wzruszyła więc ramionami. W identyczny sposób zareagowała na pytanie Victorii dotyczące śmierci.
- Zwrócenie? Tak. Największe sabaty tych ziem wyznaczono w te daty nie bez powodu. Granica pomiędzy światami nie jest trwała, ona jest... płynna, zmienia się. - To było jednak coś, co wiedziałyście od dawna. Wiedziałyście też jednak, że nekromancja nie stała się nielegalną praktyką bez powodu, a i tak poszukiwałyście specjalistów z tej dziedziny. Tylko gdzie leżała granica? Jak wiele wyjątków od reguły, która ustanowiła współczesne, brytyjskie prawo, byłyście w stanie spotkać?
Kobieta przeszła się kolejny kawałek, zmrużyła oczy. Uniosła w górę swoją różdżkę i otworzyła szklane terrarium stojące z boku pomieszczenia. Wypełzła z niego drobna jaszczurka, Brenna nie rozpoznała w niej niczego niezwykłego, Victoria mogła zauważyć, że nie była typowym zwierzęciem żyjącym na tym obszarze - musiała być hodowlana. W każdym razie wspięła się po ścianie swoimi lepkimi łapkami, następnie weszła na sufit. Znajdowała się pomiędzy wami i stała tak w bezruchu, zaciekawiona sytuacją, póki nie sięgnął jej charakterystyczny, zielony błysk. W tym momencie osunęła się martwo na podłogę, tuż pod nogami panny Lestrange. Terrarium zasunęło się, reszta stworzeń pozostała w środku.
- A więc spróbuj. Przekaż w nią coś, co nie należy do ciebie.
Sytuacja nie pozostawiała żadnych wątpliwości - byłyście świadkiniami użycia zaklęcia niewybaczalnego. Kobieta musiała być spaczona, zachowywała się jednak całkowicie normalnie (w takim sensie, że jej to nie wzruszyło).
- ...doskonała parafraza - odpowiedziała ci, Brenno. Tym samym potwierdziła, że dobrze zrozumiałaś jej wypowiedź. Nie znała odpowiedzi na twoje kolejne pytanie, wzruszyła więc ramionami. W identyczny sposób zareagowała na pytanie Victorii dotyczące śmierci.
- Zwrócenie? Tak. Największe sabaty tych ziem wyznaczono w te daty nie bez powodu. Granica pomiędzy światami nie jest trwała, ona jest... płynna, zmienia się. - To było jednak coś, co wiedziałyście od dawna. Wiedziałyście też jednak, że nekromancja nie stała się nielegalną praktyką bez powodu, a i tak poszukiwałyście specjalistów z tej dziedziny. Tylko gdzie leżała granica? Jak wiele wyjątków od reguły, która ustanowiła współczesne, brytyjskie prawo, byłyście w stanie spotkać?
Kobieta przeszła się kolejny kawałek, zmrużyła oczy. Uniosła w górę swoją różdżkę i otworzyła szklane terrarium stojące z boku pomieszczenia. Wypełzła z niego drobna jaszczurka, Brenna nie rozpoznała w niej niczego niezwykłego, Victoria mogła zauważyć, że nie była typowym zwierzęciem żyjącym na tym obszarze - musiała być hodowlana. W każdym razie wspięła się po ścianie swoimi lepkimi łapkami, następnie weszła na sufit. Znajdowała się pomiędzy wami i stała tak w bezruchu, zaciekawiona sytuacją, póki nie sięgnął jej charakterystyczny, zielony błysk. W tym momencie osunęła się martwo na podłogę, tuż pod nogami panny Lestrange. Terrarium zasunęło się, reszta stworzeń pozostała w środku.
- A więc spróbuj. Przekaż w nią coś, co nie należy do ciebie.
Sytuacja nie pozostawiała żadnych wątpliwości - byłyście świadkiniami użycia zaklęcia niewybaczalnego. Kobieta musiała być spaczona, zachowywała się jednak całkowicie normalnie (w takim sensie, że jej to nie wzruszyło).