20.07.2024, 21:38 ✶
Kolejna tura do 24.07, godzina 20. W kolejnej turze dajemy zachód słońca.
Rozpiska z tematu w szpalcie ciut się przesuwa, ponieważ tu dawałam dodatkowy dzień.
Kto gdzie stoi
Odkryj wiadomość pozafabularną
*
Działy się rzeczy…
…jak na zabawę ludzi z Zakonu całkiem zwykłe.
Wzdłuż plaży przebiegł w pewnym momencie niedźwiedź, niosąc Norę ku morzu – oto panna Figg i jej narzeczony postanowili się wykąpać, korzystając z tych ostatnich chwil, gdy słońce jeszcze się nie obniżyło nad horyzontem. Wyścig miotlarski, wokół skalnego łuku, znajdującego się kawałek od miejsca zabawy, zakończył się zwycięstwem Heather oraz upadkiem Camerona Lupina – dość łatwo bawiący się mogli teraz dostrzec, że Basilius skończył zajmować się jego ręką, dzięki swoim umiejętnościom i eliksirom ogarniając obrażenia, ale… tego wieczora na pewno ta będzie boleć, a parę dni Mungo będzie musiał obyć się bez jednego ze stażystów. Ktoś, kto rozglądałby się po okolicy, dostrzegłby być może i takie fenomeny, jak to że włosy Isaaca jakiś czas były niebieskie, i że Morpheus Longbottom zaczął robić się trochę niewyraźny… aż zupełnie znikł, i tylko jego szklanka wciąż unosiła się w powietrzu.
Przy barze Tedy uśmiechnął się głupio do Dory.
– O nie, nie, na pewno nie będę miał problemów! – zapewnił szybko, szykując kolejne drinki, chociaż mina być może zrzedła mu nieco, kiedy dziewczyna poprosiła do tańca i kolejne osoby. W każdym razie dał każdemu taki alkohol, o jakim prosił – dodatkowo zupełnie niemagiczne piwo i wina mogli znaleźć także na stołach, w wiaderkach, dzięki którym nie miały stać się zbyt ciepłe.
Piosenka Celestyny Warbeck o quidditchu zakończyła się chwilę temu, mniej więcej w momencie, gdy Cameron zleciał z miotły. Po niej cudna Celestyna zaśpiewała kolejną, ale następny w repertuarze był już mugolski utwór – I only want to be with you.
Światełka, którymi ozdobiono namiot, pobliskie drzewo i fragment plaży, zaczynały rozbłyskiwać, świece na blatach zapalały się. Zaklęte lampiony, już wcześniej przygotowane, zaczęły powoli się wznosić: nie opuszczały obszaru zabezpieczonego pod zabawę, by przypadkiem nie ściągnąć mugoli, ale miały unosić się jakieś trzy metry nad kocami, fragmentem plaży przeznaczonym na tańce, część zaś tuż nad granicą wody i ziemi. Na razie ich światła nie były mocno widoczne, miało się to jednak zmienić w miarę, jak niebo zacznie ciemnieć.
Rozpiska z tematu w szpalcie ciut się przesuwa, ponieważ tu dawałam dodatkowy dzień.
Kto gdzie stoi
- Alek, Eden, Millie, Bertie i Alex przy ognisku
- Nora i Sam niedźwiedź w morzu
- Thomas F., Dora, Erik, Geraldine i Thomas H. przy drinkach
- niewidzialny Morpheus z Jonathanem i Woody’m przy jedzeniu
- Quintessa i Isaac tańczą (?)
- Cameron leży spadnięty z miotły, przy nim Brenna, Heather, Atreus, opatruje go Basilius
- Patrick i Flo przy zaczarowanej wodzie
- Nora i Sam niedźwiedź w morzu
- Thomas F., Dora, Erik, Geraldine i Thomas H. przy drinkach
- niewidzialny Morpheus z Jonathanem i Woody’m przy jedzeniu
- Quintessa i Isaac tańczą (?)
- Cameron leży spadnięty z miotły, przy nim Brenna, Heather, Atreus, opatruje go Basilius
- Patrick i Flo przy zaczarowanej wodzie
Działy się rzeczy…
…jak na zabawę ludzi z Zakonu całkiem zwykłe.
Wzdłuż plaży przebiegł w pewnym momencie niedźwiedź, niosąc Norę ku morzu – oto panna Figg i jej narzeczony postanowili się wykąpać, korzystając z tych ostatnich chwil, gdy słońce jeszcze się nie obniżyło nad horyzontem. Wyścig miotlarski, wokół skalnego łuku, znajdującego się kawałek od miejsca zabawy, zakończył się zwycięstwem Heather oraz upadkiem Camerona Lupina – dość łatwo bawiący się mogli teraz dostrzec, że Basilius skończył zajmować się jego ręką, dzięki swoim umiejętnościom i eliksirom ogarniając obrażenia, ale… tego wieczora na pewno ta będzie boleć, a parę dni Mungo będzie musiał obyć się bez jednego ze stażystów. Ktoś, kto rozglądałby się po okolicy, dostrzegłby być może i takie fenomeny, jak to że włosy Isaaca jakiś czas były niebieskie, i że Morpheus Longbottom zaczął robić się trochę niewyraźny… aż zupełnie znikł, i tylko jego szklanka wciąż unosiła się w powietrzu.
Przy barze Tedy uśmiechnął się głupio do Dory.
– O nie, nie, na pewno nie będę miał problemów! – zapewnił szybko, szykując kolejne drinki, chociaż mina być może zrzedła mu nieco, kiedy dziewczyna poprosiła do tańca i kolejne osoby. W każdym razie dał każdemu taki alkohol, o jakim prosił – dodatkowo zupełnie niemagiczne piwo i wina mogli znaleźć także na stołach, w wiaderkach, dzięki którym nie miały stać się zbyt ciepłe.
Piosenka Celestyny Warbeck o quidditchu zakończyła się chwilę temu, mniej więcej w momencie, gdy Cameron zleciał z miotły. Po niej cudna Celestyna zaśpiewała kolejną, ale następny w repertuarze był już mugolski utwór – I only want to be with you.
Światełka, którymi ozdobiono namiot, pobliskie drzewo i fragment plaży, zaczynały rozbłyskiwać, świece na blatach zapalały się. Zaklęte lampiony, już wcześniej przygotowane, zaczęły powoli się wznosić: nie opuszczały obszaru zabezpieczonego pod zabawę, by przypadkiem nie ściągnąć mugoli, ale miały unosić się jakieś trzy metry nad kocami, fragmentem plaży przeznaczonym na tańce, część zaś tuż nad granicą wody i ziemi. Na razie ich światła nie były mocno widoczne, miało się to jednak zmienić w miarę, jak niebo zacznie ciemnieć.