21.07.2024, 13:51 ✶
Uśmiechnął się na jego słowa. To było urocze, ale chociaż tyle, że w końcu zauważył, że każdy zamek ma COŚ.
- No widzisz, czyli podobnie jak u nas. - dokładnie. Trochę jeszcze pochodzi to zobaczy, że nic złego mu się tu nie stanie. W końcu to szkoła, gdyby coś złego się działo uczniom, czy gdyby zagrażało im jakieś niebezpieczeństwo, to by rodzice wybierali nauczanie w domu.
- Nie dziwię ci się. - odpowiedział lekko przygaszonym głosem na jego słowa o byciu wśród ludzi. Przecież sam dlatego był tutaj, a nie w dormitorium.
Dotyk był czymś co lubił. Potrzymanie dłoni, objęcia, lgnął do tego jak wariat, a jak jeszcze kogoś lubi i to z wzajemnością, to już w ogóle. W końcu nic nie wzmacnia relacji tak mocno jak porządne przytulenie i rozmowa od serca.
Pokiwał głową z aprobatą. Tak, co ma do stracenia? Do ludzi nie chce, a tutaj jest ładnie, cicho i spokojnie. Zaśmiał się rozbawiony jego świadomością nieznajomości otoczenia.
- Jasne. - przestąpił z nogi na nogę, wygładził mundurek, zerknął na żywopłot. - No to chodź. - zarządził i ruszył przed siebie. Nie szukał wyjścia z labiryntu, w sumie to niczego nie szukał, po prostu szedł jakby doskonale znał trasę. Tutaj w lewo, tutaj drugi zakręt w prawo, później znów w prawo i tu uwaga, nie przegapić, bo po raz kolejny idziemy w prawo i cyk, na miejscu.
Dotarli do jednego z miejsc w labiryncie w jakim Neil lubił przesiadywać. Miękka trawa na ziemi ozdobiona białymi kwiatkami, która teraz gdy zaczynało się ściemniać była jak lustrzane odbicie nieba. Była tutaj też ławka i to do niej się skierował chłopak. Usiadł na niej i poklepał miejsce obok siebie zapraszając go. Zaraz wygrzebał z torby notes, ale nie otwierał go, najpierw odchylił się wygodnie na oparcie ławki i uniósł spojrzenie na niego, żeby zobaczyć jak tam stan nieba i godziny, czy już widać coś ciekawego? Może jakaś gwiazdka spadająca z nieba?
- No widzisz, czyli podobnie jak u nas. - dokładnie. Trochę jeszcze pochodzi to zobaczy, że nic złego mu się tu nie stanie. W końcu to szkoła, gdyby coś złego się działo uczniom, czy gdyby zagrażało im jakieś niebezpieczeństwo, to by rodzice wybierali nauczanie w domu.
- Nie dziwię ci się. - odpowiedział lekko przygaszonym głosem na jego słowa o byciu wśród ludzi. Przecież sam dlatego był tutaj, a nie w dormitorium.
Dotyk był czymś co lubił. Potrzymanie dłoni, objęcia, lgnął do tego jak wariat, a jak jeszcze kogoś lubi i to z wzajemnością, to już w ogóle. W końcu nic nie wzmacnia relacji tak mocno jak porządne przytulenie i rozmowa od serca.
Pokiwał głową z aprobatą. Tak, co ma do stracenia? Do ludzi nie chce, a tutaj jest ładnie, cicho i spokojnie. Zaśmiał się rozbawiony jego świadomością nieznajomości otoczenia.
- Jasne. - przestąpił z nogi na nogę, wygładził mundurek, zerknął na żywopłot. - No to chodź. - zarządził i ruszył przed siebie. Nie szukał wyjścia z labiryntu, w sumie to niczego nie szukał, po prostu szedł jakby doskonale znał trasę. Tutaj w lewo, tutaj drugi zakręt w prawo, później znów w prawo i tu uwaga, nie przegapić, bo po raz kolejny idziemy w prawo i cyk, na miejscu.
Dotarli do jednego z miejsc w labiryncie w jakim Neil lubił przesiadywać. Miękka trawa na ziemi ozdobiona białymi kwiatkami, która teraz gdy zaczynało się ściemniać była jak lustrzane odbicie nieba. Była tutaj też ławka i to do niej się skierował chłopak. Usiadł na niej i poklepał miejsce obok siebie zapraszając go. Zaraz wygrzebał z torby notes, ale nie otwierał go, najpierw odchylił się wygodnie na oparcie ławki i uniósł spojrzenie na niego, żeby zobaczyć jak tam stan nieba i godziny, czy już widać coś ciekawego? Może jakaś gwiazdka spadająca z nieba?