Charles zdał sobie sprawę (po raz kolejny) z konsekwencji do takiego stopnia, że sam chciał odejść z kamienicy? Godne podziwu. Ale czy sobie poradzi sam w obcej dzielnicy? Nie wiadomo. Richard uważnie się mu przyglądał. Jeszcze wcześniej chłopak sam go pytał, co powinien zrobić, a teraz wysnuwa propozycje, jedną z nich. Niezbyt zdecydowaną? Przemyślaną? Z drugiej strony, Richard miał wątpliwości, czy jeżeli Charles się wyprowadzi, skończą się jego wyskoki, narażające dobro nazwiska ich rodziny.
- Owszem. Robert nie chce Cię widzieć w pracowni, w sklepie i tutaj. Nie pracujesz już dla niego i nie będziesz zajmował się interesem rodzinnym. Również w Skandynawii. Rejestrowałeś już działalność? Masz dokumenty?Zaznaczył, żeby nie myślał czasem, że nie wolno mu tylko w Anglii. Tyczyło się to także kontaktów w Norwegii. Tym samym pozwolił sobie od razu w tym temacie zapytać o działalność syna. Skoro już ma zlecenia, to czy miał jak zapłacić należność na założenie działalności? Brak pieniędzy na wyrób świeczek, nie był problemem Richarda. Do kwestii pożyczkowej odniesie się później.
- W kwestii Twojego mieszkania tutaj, nie padło, że masz się wyprowadzić. Ja jednak wolałbym Cię mieć na oku.
Dodał informacyjnie, że Charles może tutaj jeszcze pomieszkać. Jak długo? To się okaże. Może do czasu, aż się odpowiednio ustatkuje, tak jakby to widział Richard. Bez niepotrzebnego kompromitowania siebie i rodziny.
Kwestii zdjęć Richard już nie poruszał. Zamknął czasopismo i odłożył na blat biurka. Chwilę jeszcze patrząc na magazyn.
- Odkąd z Leonardem zdecydowaliście się zamieszkać ze mną w Aglii, mam wrażenie że coś się w Tobie zmieniło.Wrócił poważnym spojrzeniem na syna.
- Próbujesz ratować sytuację, ale nie wychodzi Ci to. Nie omawiasz ze mną problemów. Choć wielokrotnie o to prosiłem. Nie słuchałeś mnie.
Dłońmi sięgnął do swojego paska w spodniach, który zaczął odpinać klamrę i powoli go wyjmować. Nie chciał posuwać się do przemocy, ale został do tego jakby zmuszony? Skoro nie słowami, to może czynami dotrze do syna?
- Gdyby mój ojciec żył, od razu by kazał Cię wydziedziczyć.
Zwrócił uwagę na istotną zasadę w rodzinie. Przez którą on sam był zastraszany. Niczego na razie nie zakładał. Niczego takiego nie powiedział w stronę Charlesa. Sprawdzał jego reakcję. Jakby może chciał mieć obraz samego siebie w przeszłości? Jak ojciec patrzył na niego, gdy czuł się zawiedziony? Nie powiedział, że to była propozycja Lorien. Nie mieszał jej do tego.
Wyjęty pasek ze spodni, złożył i na razie trzymał w dłoni. Czy naprawdę, musi się do tego posuwać? Czy musiał karać w tej sposób swojego syna?
- Co ja powinienem z Tobą zrobić?Zapytał.