• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Pembrokeshire 5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles

5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles
moon's favourite poem
and the rest is rust
and stardust
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobniutka, choć wysoka na 177 centymetrów wzrostu, o popielatych włosach. Śmiech przywodzący na myśl świergot ptaków. Śpiewny, uroczy głos. Choroba objawia się u niej srebrnymi tęczówkami i wędrującym rumieniem.

Sarah Macmillan
#2
10.01.2023, 00:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.01.2023, 00:35 przez Sarah Macmillan.)  
Tlące się w nim obawy miały swoje podstawy w tym, jak rzeczywistość postrzegali inni, ale dla Sary Macmillan nie było to wcale aż tak skomplikowane, jak Rookwood mógłby pomyśleć. Odkąd Wielką Brytanię opętało widmo rebelii Lorda Voldemorta, dziewczynę dziwiło coraz mniej rzeczy - spontaniczna zmiana twarzy była ledwie pyłkiem wśród dziwactw, jakich doświadczało się w nowej rzeczywistości. O wiele bardziej martwiący byłby dla niej powód, którego jednak nie znała. I chociaż żyła w niej świadomość tego, że Charlie ją lubił i nigdy by jej niczego na złość nie zrobił, a cisza, jaka pomiędzy nimi nastała mogła być efektem wielu przykrych rzeczy, to nie opuszczało jej wrażenie, że problemem mogła być ona sama. Lubiła szukać problemów w sobie. W tym, jak szybko nudziła ludzi i prędkości, z jaką potrafili ją opuścić, nawet jeżeli pozornie łączyło ich „coś więcej” niżeli przelotna znajomość. Przyjaźnie bywały ulotne. Nim zdążyła się obejrzeć, słysząc trzepot skrzydeł, te już znikały bezpowrotnie.

Samotne przesiadywanie w domku daleko od rodziny nie było pewnie czymś, czego spodziewała się po niej większość znających ją osób, ale Sarah przebywała tutaj dosyć często, za nic mając sobie zagrożenie płynące z odwiedzania takich miejsc bez towarzystwa. Powinna być pewnie nieco bardziej uważna, skoro w zeszłym roku omal nie zginęła z rąk oprawcy, ale ciężko jej było wyzbyć się starych przyzwyczajeń, a w ich skład wchodziło to, że czasami po prostu potrzebowała pobyć sama. Nie chodziło tu oczywiście o to, że lubiła być samotna, bo tego uczucia nienawidziła z całego serca. Chodziło o ciszę. O oczyszczenie umysłu. O pomyślenie nad czymś z dala od osób nie do końca szanujących jej prywatność, a takich w kowenie dało się znaleźć wiele. Mogła kochać swoją pracę, mogła kochać swoją rodzinę, ale nie zmieniało to faktu, że czasami potrzebowała od nich odpocząć.

Tak też znalazła się tutaj.

Pomiędzy kolejnymi pociągnięciami złotego pióra po pergaminie, do jej uszu dotarł dźwięk pukania do drzwi. Nie spodziewała się zastać tutaj nikogo. Założyła też, że gdyby był to ktoś naprawdę bliski, to po prostu wszedłby do środka, a skoro pukał... pukał do chaty umiejscowionej gdzieś daleko od dużych miast, to raczej nie pomylił adresów. Miała uwierzyć w przypadek? Pierwsza myśl - schować się, ale o coś takiego ciężko w jednoizbowym budynku. Druga myśl - wyjrzeć przez okienko. Miała więcej sensu, toteż wstała od biurka i podeszła do wejścia, by nieśmiało wyjrzeć zza firanki. Nieznany przybysz nie wyglądał szczególnie groźnie, ale z pewnością wyglądał obco. Instynktownie zacisnęła dłoń na różdżce, chociaż... tak naprawdę wiedziała, że nie byłaby w stanie jej użyć. Nigdy by przecież nikogo nie skrzywdziła - z rdzenia wydobyłby się co najwyżej snop różowych iskier.

Co powinna zrobić?

Wolna od różdżki dłoń szybko zawędrowała do ust. Zaczęła je nerwowo przygryzać, tupiąc przy tym nogą. Wreszcie, po dłuższej chwili, którą zechciałaby pewnie nazwać chwilą namysłu, ale w rzeczywistości była to raczej chwila na zebranie odwagi, Sarah nacisnęła na klamkę. Stare zawiasy zaskrzypiały mocno i Rookwood mógł ujrzeć swoją przyjaciółkę w całej okazałości - niepewną, zdziwioną i wyjątkowo bezbronną. Biała, koronkowa sukienka szeleściła przy każdym jej ruchu - nawet głęboki oddech wzięty na widok tego, jak Charles wyjmował coś z wewnętrznej kieszeni marynarki, wywołał nieco irytujący dźwięk. Nie wyszła do niego. Bose, zaczerwienione od zimna stopy nie ruszyły się z miejsca.

Srebrne tęczówki kapłanki rozbłysły dopiero w momencie, w którym zobaczyła kopertę. Bo znała ją - sama ją kleiła, sama lakowała ją woskiem, sama wylała nad nią kilka słonych łez, nim przywiązała ją do nóżki swojej sowy.

- Ch-Challie?

To miało być takie proste? To miał być on? Nie wiedziała, co czuć. Wszystko jakby... tliło się, zaraz miało wybuchnąć. Wielkie, narastające napięcie było jednak trzymane w ryzach przez niepewność.

- S-Skolo to ty to powiedz, kto zawsze g-gapił się na tyłek plofesola od tlansmutacji...

Głośno przełknęła ślinę, ale nie pomogło to w zabiciu niezręczności. Mierzenie się z absolutnym brakiem powagi w wypowiedzianych słowach było jeszcze gorsze, kiedy wiedziało się, że słuchała ich osoba trzecia. I że był to jeden z największych czarnoksiężników w historii świata.


she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Julien Fitzpatrick (3574), Sarah Macmillan (2679)




Wiadomości w tym wątku
5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 23.12.2022, 23:30
RE: 5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles - przez Sarah Macmillan - 10.01.2023, 00:34
RE: 5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 10.01.2023, 02:09
RE: 5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles - przez Sarah Macmillan - 16.01.2023, 12:20
RE: 5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 21.01.2023, 07:12
RE: 5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles - przez Sarah Macmillan - 17.03.2023, 18:48
RE: 5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 04.04.2023, 02:12
RE: 5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles - przez Sarah Macmillan - 01.05.2023, 02:08
RE: 5 kwietnia 1972 | Duchy, ale wcale nie minionych lat || Sarah & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 23.05.2023, 05:35

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa