Czy Stanley vel Matthew mówił niewyraźnie? Być może. A może Penny nie wygrała nigdy peleryny stąd wynikało jej zdziwienie? To też było prawdopodobne. Cóż, miała dzisiaj dużo pecha, więc nie mogła być jedną z tych osób, które wygrały taki przedmiot... i w sumie to jakikolwiek przedmiot.
- Mhm... - potwierdził, chociaż było to pod nosem, więc rudowłosa mogła nie usłyszeć tych słów.
Zresztą nie zdawała się chyba tym zbytnio przejmować, ponieważ była gdzieś z własnymi myślami. Podążała w jednym, upragnionym celu, który był jednak dla Borgina nie znany. Co te dziewczę miało w głowie? Zastanawiał się, starając się nie zgubić czy nie połamać. I szło mu całkiem dobrze, a jeszcze lepiej, kiedy w końcu puściła go i zajęła się zadaniem równie przydatnym - torowaniem drogi do punktu docelowego.
Stanley nie miał zamiaru się samemu przepychać, więc skorzystał z drogi, którą przygotowała mu Penny. Ta zdawała się nie kontaktować ze światem zewnętrznym, więc i on nie próbował tego zmienić.
Widząc, że jego towarzyszka zajęła się zakupami, stał po prostu za nią i przyglądał się temu wszystkiemu. Nawet wiedziała, który kamień to który. Sam Matthew zapewne mógłby określić go jako "ładny" czy "drogi", bo taką posiadał wiedzę w jubilerstwie.
Zaraz wspomniała o jakiejś broszce. Poszukiwała takiej? Może miała upatrzone od początku tego całego Lammas? Grunt, że chociaż ona miała jakiś cel, którym nie było szlajanie się dla samego faktu szlajania się.
- To bardzo specyficzny opis produktu. Czyżbyś na taki polowała? - zapytał z ciekawości. Gdyby tylko wiedział, że afera wisiała na włosku, zapewne mógłby powiedzieć coś innego albo chociaż nie dorzucać do pieca. Niestety niewiedza mogła przynieść niespodziewane obroty w niektórych sprawach.
Kiedy na stoliku pojawiły się ów produkty, sam rzucił okiem, aby je ocenić. Oczywiście bardziej pod kątem podziwiania tego, co potrafili zrobić ludzie. Te, które zostały im pokazane były prawdziwie pięknie.
- No bardzo ładne - pokiwał głową z uznaniem - Który kamień to ten idealny? - dodał, nie widząc żadnej różnicy. Żadnej różnicy, która była czymś innym, niż innym kolorem. Ot, taki ten biznes jubilerski był bez sensu. Kazali płacić miliony monet za wszystko, co wyglądało tak samo i różniło się kolorem. Dramat.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972