21.07.2024, 20:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.07.2024, 20:25 przez Erik Longbottom.)
Skinął ledwie zauważalnie głową na podsumowanie sytuacji przez Eden. Cóż, nie zdradził jakoś szczególnie wiele na temat obecnej sytuacji Elliotta. Właściwie to zdradzał same fakty. Bądź co bądź, Kanclerz Skarbu faktycznie cierpiał w ostatnich tygodniach na ogromny natłok obowiązków, który odebrał mu resztki posiadanego czasu wolnego czy okazje do brania udziału w akcjach zaprzyjaźnionych departamentów.
— A i owszem, nasze doborowe towarzystwo byłoby dzisiaj o wiele uboższe, gdyby zabrakło tutaj Anthony'ego. Cieszę się, że do tego nie doszło — dodał pospiesznie na dźwięk komentarza Lorraine. Przekrzywił głowę, co by spojrzeń na Shafiqa i trącił go lekko butem o kostkę. — Z wyjątkiem Eden ma tutaj najpewniej największe szanse na wygraną, czyż nie? Na pewno masz parę asów w rękawie.
W tym momencie zerknął też w stronę Geraldine, która dywagowała nad swoim zestawem kart. Czy w tej rundzie szczęście miało jednak znaleźć się po jej stronie? Nie chcąc przeszkadzać przyjaciółce, uśmiechnął się tylko do niej wyczekująco. Skoro była taka chętna do tego, aby wydawać rodzinną fortunę, to nie miałby nic przeciwko temu, aby część sumy wyłożonej na stół, koniec końców do niej wróciła.
— Przerażające — skomentował, krzywiąc się na wzmiankę o żarłocznej czaszce.
Mimo dramaturgii przywoływanej przez pannę Malfoy opowieści zanotował sobie z tyłu głowy wzmiankę o katakumbach skrytych pod fundamentami teatru Selwynów. W sumie teoria ta pasowałaby do odwiedzonych przez nich zaledwie parę dni wcześniej podziemnych korytarzy. Tym bardziej powinni zadbać, żeby nikt tam nie schodził, pomyślał przelotnie, nie mając zamiaru po prostu zapomnieć o tym, jak bardzo właściciele tego przybytku nie pilnowali kwestii związanych z bezpieczeństwem swoich gości.
— A i owszem, nasze doborowe towarzystwo byłoby dzisiaj o wiele uboższe, gdyby zabrakło tutaj Anthony'ego. Cieszę się, że do tego nie doszło — dodał pospiesznie na dźwięk komentarza Lorraine. Przekrzywił głowę, co by spojrzeń na Shafiqa i trącił go lekko butem o kostkę. — Z wyjątkiem Eden ma tutaj najpewniej największe szanse na wygraną, czyż nie? Na pewno masz parę asów w rękawie.
W tym momencie zerknął też w stronę Geraldine, która dywagowała nad swoim zestawem kart. Czy w tej rundzie szczęście miało jednak znaleźć się po jej stronie? Nie chcąc przeszkadzać przyjaciółce, uśmiechnął się tylko do niej wyczekująco. Skoro była taka chętna do tego, aby wydawać rodzinną fortunę, to nie miałby nic przeciwko temu, aby część sumy wyłożonej na stół, koniec końców do niej wróciła.
— Przerażające — skomentował, krzywiąc się na wzmiankę o żarłocznej czaszce.
Mimo dramaturgii przywoływanej przez pannę Malfoy opowieści zanotował sobie z tyłu głowy wzmiankę o katakumbach skrytych pod fundamentami teatru Selwynów. W sumie teoria ta pasowałaby do odwiedzonych przez nich zaledwie parę dni wcześniej podziemnych korytarzy. Tym bardziej powinni zadbać, żeby nikt tam nie schodził, pomyślał przelotnie, nie mając zamiaru po prostu zapomnieć o tym, jak bardzo właściciele tego przybytku nie pilnowali kwestii związanych z bezpieczeństwem swoich gości.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞