21.07.2024, 20:51 ✶
Cathal nie miał żadnych dylematów moralnych na tle wchodzenia do grobowców starożytnych. Mogło wynikać to z tego, że Shafiq w ogóle był człowiekiem z bardzo niewielką ilością skrupułów. Nie okrutnym, nie szalonym, nie lubującym się w cierpieniu, ale dalekim od „dobrego”. A mogło z podejścia – z pragnienia przygód i nowości, z chęci odgrywania tajemnic, ale i z odszukiwania zapomnianej wiedzy, i wydobywania sekretów, pogrzebanych w mroku, pod piaskiem, znów przywracania ich na światło dzienne.
– Z dużym prawdopodobieństwem władała magią niezwykłą w tamtych czasach. I być może posługiwała się artefaktem, który choć na pewno nie przypominał naszych różdżek, działał podobnie jak one.
Afrykańscy magowie po dziś dzień rzadko posługiwali się różdżkami. Ich magia nie była przez to słabsza, ale… była inna. Różdżki zapewniały większą precyzję, ułatwiały naukę, a jednocześnie stanowiły słaby punkt i wyrwanie ich z dłoni szybko kończyło pojedynek. Cathala fascynowało, co królowa mogła osiągnąć z artefaktem, dającym jej prawdopodobnie możliwości większe lub przynajmniej inne niż współczesnym jej magom.
A jako małżonka faraona, ktoś równy bogom, bez wątpienia chętnie je wykorzystywała, także na oczach mugoli. Kto wie? Być może to nie Narmer zjednoczył tak naprawdę dwa królestwa.
– Kto wie? Nawet ja nie umiem odczytać niektórych zapisków, które znajdują się w pierwszym korytarzu i salach.
A Cathal był Shafiqiem, w jego krwi płynęła ich magia. Instynktownie rozumiał obce języki, znajdował właściwe słowa, bez choćby chwili poświęconej na naukę. Choroba, obciążająca umysł, stanowiła z jednej strony problem, zwłaszcza w niebezpiecznych sytuacjach, z drugiej – sprawiła, że błyskawicznie poznał starożytne runy. Miał kilkanaście lat doświadczenia jako archeolog. Jeśli on nie umiał odczytać tych zapisków, uważał, że nie odczyta ich w tej chwili nikt.
– Spodziewam się tam właściwie wszystkiego. Włącznie z tym, że mumie powstaną i spróbują nas zabić – przyznał Cathalem, ale w jego tonie brakowało przejęcia, jasne oczy nie zmieniły wyrazu. W ataku mumii Shafiq dopatrywał się głównie jednego problemu i tym byłoby to, że taką mumię prawdopodobnie trzeba by poważnie uszkodzić, a on bardzo nie chciał uszkadzać cennych zabytków historycznych. – Nie masz pracować szybko, Thomas. Masz pracować skutecznie. Wolę dotrzeć do komnaty nagrobnej miesiąc później niż przenieść się na tamten świat dwadzieścia lat za wcześnie – sprostował. Mogło to brzmieć sucho, ale takim był człowiekiem, a bezpieczeństwo… w Irlandii przekonał się aż za mocno, jak to mogło wyglądać. – Świetnie, więc wiesz, czego mniej więcej się spodziewać.
To oznaczało dosłownie: wszystko.
– Znajdziemy kogoś na stałe, ale chwilowo ile czasu możesz nam poświęcić? – spytał, wygaszając papierosa o papierośnicę. – Chcesz rozejrzeć się po obozowisku?
– Z dużym prawdopodobieństwem władała magią niezwykłą w tamtych czasach. I być może posługiwała się artefaktem, który choć na pewno nie przypominał naszych różdżek, działał podobnie jak one.
Afrykańscy magowie po dziś dzień rzadko posługiwali się różdżkami. Ich magia nie była przez to słabsza, ale… była inna. Różdżki zapewniały większą precyzję, ułatwiały naukę, a jednocześnie stanowiły słaby punkt i wyrwanie ich z dłoni szybko kończyło pojedynek. Cathala fascynowało, co królowa mogła osiągnąć z artefaktem, dającym jej prawdopodobnie możliwości większe lub przynajmniej inne niż współczesnym jej magom.
A jako małżonka faraona, ktoś równy bogom, bez wątpienia chętnie je wykorzystywała, także na oczach mugoli. Kto wie? Być może to nie Narmer zjednoczył tak naprawdę dwa królestwa.
– Kto wie? Nawet ja nie umiem odczytać niektórych zapisków, które znajdują się w pierwszym korytarzu i salach.
A Cathal był Shafiqiem, w jego krwi płynęła ich magia. Instynktownie rozumiał obce języki, znajdował właściwe słowa, bez choćby chwili poświęconej na naukę. Choroba, obciążająca umysł, stanowiła z jednej strony problem, zwłaszcza w niebezpiecznych sytuacjach, z drugiej – sprawiła, że błyskawicznie poznał starożytne runy. Miał kilkanaście lat doświadczenia jako archeolog. Jeśli on nie umiał odczytać tych zapisków, uważał, że nie odczyta ich w tej chwili nikt.
– Spodziewam się tam właściwie wszystkiego. Włącznie z tym, że mumie powstaną i spróbują nas zabić – przyznał Cathalem, ale w jego tonie brakowało przejęcia, jasne oczy nie zmieniły wyrazu. W ataku mumii Shafiq dopatrywał się głównie jednego problemu i tym byłoby to, że taką mumię prawdopodobnie trzeba by poważnie uszkodzić, a on bardzo nie chciał uszkadzać cennych zabytków historycznych. – Nie masz pracować szybko, Thomas. Masz pracować skutecznie. Wolę dotrzeć do komnaty nagrobnej miesiąc później niż przenieść się na tamten świat dwadzieścia lat za wcześnie – sprostował. Mogło to brzmieć sucho, ale takim był człowiekiem, a bezpieczeństwo… w Irlandii przekonał się aż za mocno, jak to mogło wyglądać. – Świetnie, więc wiesz, czego mniej więcej się spodziewać.
To oznaczało dosłownie: wszystko.
– Znajdziemy kogoś na stałe, ale chwilowo ile czasu możesz nam poświęcić? – spytał, wygaszając papierosa o papierośnicę. – Chcesz rozejrzeć się po obozowisku?