21.07.2024, 21:49 ✶
Cóż, Max do tych uroczych na pewno się nie zaliczał, przynajmniej nie w swoich własnych oczach. Jednak to była prawda. Zarówno Hogwart jak i ta Francuska akademia, miały sporo wspólnego. Co nie zmienia faktu, że blondyn miał prawo się wystraszyć tak? U nich tak na co dzień takiego labiryntu nie uświadczysz, raczej na specjalne okazje. Powody można by tłumaczyć różnorodnie. - Nawet.. W pewnym stopniu.. Chociaż nigdy nie przywykłem do tych żyjących i samo ruszających się schodów.. - Powiedział lekko wzdrygając się. Tak - W Hogwarcie schody same zmieniały pozycję, zależnie od tego gdzie kto chciał się dostać w końcu to był naprawdę wielki zamek..
- Z czego się tak śmiejesz? Co Cię tak bawi? -Zapytał bo poniekąd nie rozumiał co Neila rozbawiło. Dał się jednak mu poprowadzić. Szedł grzecznie trzymając blisko, byle go nie zgubić. Co jak co, nie chciał znowu zostać tutaj sam a ten poniekąd obiecał o niego zadbać w tym miejscu, tak? O ile Neil lubił dotyk i generalnie bliskość, tak z Maxem wyglądało to nieco inaczej. Musiał kogoś dobrze znać by brać jego dotyk i bliskość za coś komfortowego. - Co nie znaczy, że od tego uciekał. Gdy w końcu dotarli do miejsca, którego szukał Enfer Max zmarszczył śmiesznie nos. To
nie było coś czego się spodziewał. Ławka w środku labiryntu? To było jak proszenie się o coś niemiłego. Nogi jednak powiodły go do ławki, na miejsce, które chłopak poklepał zapraszając go ochoczo. Usiadł więc plecami opierając się o ławeczkę, tak by mieć idealny widok na niebo. Dopiero teraz, gdy się częściowo zrelaksował poczuł tę przyjemną nocną bryzę igrającą jego włosami. Sprawiającą, że wziął głęboki oddech uśmiechając się do siebie nawet lekko się przeciągnął. Przez całą tę sytuacją stężały mu wszystkie mięśnie, które teraz miały prawo się zrelaksować. Nie czuł już takiego zagrożenia na spokojnie więc mógł obserwować niebo, nawet przelotnie zerknął na Francuza, nie wiedział jednak jak podtrzymać rozmowę. Ten zresztą też wyglądał na bardzo zaintrygowanego tym, co dzieje się tam w górze.
- Z czego się tak śmiejesz? Co Cię tak bawi? -Zapytał bo poniekąd nie rozumiał co Neila rozbawiło. Dał się jednak mu poprowadzić. Szedł grzecznie trzymając blisko, byle go nie zgubić. Co jak co, nie chciał znowu zostać tutaj sam a ten poniekąd obiecał o niego zadbać w tym miejscu, tak? O ile Neil lubił dotyk i generalnie bliskość, tak z Maxem wyglądało to nieco inaczej. Musiał kogoś dobrze znać by brać jego dotyk i bliskość za coś komfortowego. - Co nie znaczy, że od tego uciekał. Gdy w końcu dotarli do miejsca, którego szukał Enfer Max zmarszczył śmiesznie nos. To
nie było coś czego się spodziewał. Ławka w środku labiryntu? To było jak proszenie się o coś niemiłego. Nogi jednak powiodły go do ławki, na miejsce, które chłopak poklepał zapraszając go ochoczo. Usiadł więc plecami opierając się o ławeczkę, tak by mieć idealny widok na niebo. Dopiero teraz, gdy się częściowo zrelaksował poczuł tę przyjemną nocną bryzę igrającą jego włosami. Sprawiającą, że wziął głęboki oddech uśmiechając się do siebie nawet lekko się przeciągnął. Przez całą tę sytuacją stężały mu wszystkie mięśnie, które teraz miały prawo się zrelaksować. Nie czuł już takiego zagrożenia na spokojnie więc mógł obserwować niebo, nawet przelotnie zerknął na Francuza, nie wiedział jednak jak podtrzymać rozmowę. Ten zresztą też wyglądał na bardzo zaintrygowanego tym, co dzieje się tam w górze.