21.07.2024, 21:55 ✶
Gdy tylko syn pojawił się w gabinecie, pewne znaki ostrzegawcze mu się w głowie zapaliły. A zdążył się na razie raz zaciągnąć. "Szlag…" – przeklął w myślach i chcąc nie chcąc, zgasił papierosa od razu w popielniczce. Dym z płuc wypuścił w bok, odwracając głowę. Szybko sobie przypomniał, że jego starszy syn nie lubił przecież tego zapachu, aby przebywania w otoczeniu osób palących. Dłonią rozgar
nął dym wokół siebie. Mimo tego, zadał pytanie Leonardowi, na które odpowiedź padła taka sama, jak wtedy gdy tutaj się pojawił.- Nawet jeżeli wiesz, że Twoja siostra tam jeszcze została?
Dopytał przy okazji, patrząc na niego uważnie, spojrzeniem mówiącym "jeżeli jest coś, co powinienem wiedzieć, lepiej powiedz".
Richard zerknął w stronę drzwi, aby upewnić się, że są zamknięte, ale jeżeli nie były, wyjął różdżkę i machnął, aby się zamknęły. Na razie nie chciał, aby ktokolwiek im przeszkadzał.
- Chciałbym, abyś mi tę sprawę wyjaśnił. Dostałem dzisiaj list od Brynjara Guldbrandsena.Patrząc na Leonarda, aby dostrzec jego jakieś zmiany zachowania, reakcję na nazwisko, wyjął z kieszeni spodni złożony list. Napisany w języku norweskim. Wyciągnął rękę w jego stronę, zachęcając do przeczytania. Jeśli Leonard odebrał, Richard skrzyżował ręce na klatce piersiowej, obserwując. Reakcję na treść, zachowanie. Czekając na jakieś słowa wyjaśnienia. Był bardzo poważny, gdyż dwa tysiące galeonów to nie jest mała suma. Dodatkowo jakieś inne obciążenia chcą mu nałożyć. O co tu kurwa chodzi?