Victoria kiwnęła do Brenny, po czym machnęła różdżkę, żeby wyczarować tarczę. Jeśli to była jakaś niespodzianka od Thorana, to wolała być gotowa na wszystko, ale i tak… No musiała tam zajrzeć, żeby zorientować się co jest grane. Więc tarcza, potem magią odczepiła kratkę i opuściła ją na podłogę. Nic się nie stało, nie było żadnego wybuchu, żadnego niczego, więc przy pomocy Brenny, starając się za bardzo nie ruszać, by nie utrudniać panie Longbottom tego zajęcia, zajrzała w tę kratkę…
By spotkać się oko w oko z parą wściekłych (na szczęście nie żółtych) oczu.
– O kur- – wyrwało jej się i lekko zachwiała się w zaskoczeniu, bo była gotowa na wiele, ale nie na TO! – Nie wierzę…
Dopiero po chwili dojrzała, że twarz patrząca wściekle miała w buzi knebel obwiązany sznurem, a gdy Lestrange uniosła różdżkę, którą rozjarzyło światło, by poświecić sobie i obrócić głowę, żeby dojrzeć resztę tego, co miało miejsce we wlocie wentylacyjnym to zrobiła jeszcze dziwniejsza minę. Bo poltergeist (była pewna, ze to poltergeist, znacznie różniły się wszak od duchów, ale od ludzi też!) był obwiązany jak baleron gotowy na sprzedaż. Aż wytrzeszczyła swoje oczy. Zaraz zresztą zlazła i już na ziemi patrzyła nieprzytomnie na Brennę, a potem znowu na kratkę, aż usta jej się otworzył i kopara jej opadła, próbując przetworzyć to, co właśnie zobaczyła.
Poltergeist. Pieprzony poltergeist jakimś cudem ZWIĄZANY i wciśnięty w kanał wentylacyjny od… od cholera wie jak długo. Normalnie nieruchoma, niemal pozbawiona emocji twarz Victorii dzisiaj pokazywała ich naprawdę wiele. W końcu bardzo głośno wypuściła powietrze.
– Tam jest poltergeist. Związany sznurami, zakneblowany poltergeist, Brenna! Skąd ja mam w domu, w kanale wentylacyjnym, związanego poltergeista?! – Thoran. Jebany w dupę Thoran Yaxley. Niech ona go tylko dorwie, niech złapie gnoja… – Ja pierdole. No zabije go! – wyrzuciła z siebie w końcu i znowu spojrzała w górę. Był… Była noc. I bardzo, ale to BARDZO potrzebowała egzorcysty. Przecież sama go nie wypuści, nie znała się na tym, i to skończyłoby się na pewno bardzo źle. Rzecz jasna wcale nie myślała o faktycznym zabijaniu Thorana, po prostu była bardzo, ale to bardzo zła. No bo serio, kto inny jak nie Thoran? Dopiero co były w jego chacie, dziwnie pustej, wszystko co zrobił u Laurenta, dziwne zachowanie… KTO INNY ZŁAPAŁBY I ZWIĄZAŁ POLTERGEISTA?