Nie miała pojęcia, że Brenna może wiedzieć coś o tym, że Stella zna Stanley'a. W zasadzie starali się nikomu nie mówić o tym, że są dosyć mocno zżyci. Mało kto zdawał sobie sprawę o tym, że coś ich łączyło. Nie miała pojęcia dlaczego to ukrywali, chociaż w sumie to mieli swoje powody. Borgin jeszcze niedawno nie znał swego ojca, uznali, że lepiej będzie nie pokazywać się oficjalnie, by nie wzbudzić kontrowersji, ostatnio jednak wreszcie dowiedział się o tym, że jest synem Roberta Mulcibera, co trochę ją zaskoczyło, w końcu był to jej wuj. Może nieszczególnie bliski, jednak na samym początku trochę ją to zaskoczyło. Bardzo szybko oswoiła się z tą myślą, bo nie należeli do tej najbliższej rodziny. Mogła więc nadal trwać w tej relacji, zawsze mogło być gorzej, Stanley mógł się przecież okazać synem jej ojca, wtedy mieliby lekki problem, chociaż właściwie ojciec raczej nie wykazywał tendencji do interesowania się innymi kobietami niż jej matka, chociaż kto go tam wiedział. Mężczyźni byli różni, każdy miewał czasem momenty słabości, czy coś.
Gdy Brenna rozglądała się po jej mieszkaniu mogła zauważyć na jednej z szafek obraz, na którym znalazłaby znajomą twarz. Stanley na plaży, Stella narysowała to dawno temu po jednym z ich wspólnych wypadów. Postanowiła sobie go zostawić w mieszkaniu.
Stella zaczerwieniła się, kiedy Brenna zaczęła mówić jej miłe słowa. Niby była przyzwyczajona do pochwał, jednak zawsze reagowała tak samo. To niesamowicie miłe słyszeć od kogoś, że podoba mu się to, co tworzysz.
- Dziękuję, twoje słowa to miód na moje serce. - Wcale nie udawała, naprawdę doceniała te komplementy, bo zawsze wydawało jej się, że artystów na jej poziomie jest wielu, że niczym się nie wyróżnia.
- Właśnie o to mi chodziło, aby wyglądały jak miejsca, które istnieją, właściwie może o to chodzi, one naprawdę istnieją, to nie jest tylko wytwór mojej wyobraźni. - Najprościej było jej malować właśnie takie rzeczy, przenosić na płótno to, co już widziała. Może nie było to szczególnie kreatywne, jednak nie uważała, że przez to była gorsza.
- Tak, zaklęłam. Mam nadzieję, że to nie problem? - Miała świadomość, że ludzie różnie reagują na takie sztuczki malarskie, wolałaby jednak nie przedobrzyć, mogła dodać od siebie zbyt wiele, oczywiście, jeśli będzie to przeszkadzało pannie Longbottom to to zniweluje.
- Zapraszam, jeśli tylko będziesz czegoś potrzebować to pisz, chętnie wykonam coś jeszcze. - Brenna okazała się być idealną klientką - w ogóle nie narzekała, wszystko jej się podobała, to ułatwiało współpracę. Stella chętnie powtórzy zlecenie.
- Mogę je zapakować, i zlecić wysyłkę, może mi się uda to zorganizować tak, że jutro rano dotrą tam, gdzie będziesz chciała. - Znała kilku kurierów, którzy dosyć często przyjmowali od niej zlecenia, nie powinni mieć problemu z tym, aby dostarczyć te obrazy w miarę szybko.