- Oczywiście, Ptaszyno. Mamy w końcu na to cały wieczór. – zauważyła, zwracając przy tym uwagę, że przecież całe to przyjęcie jeszcze nie zdążyło się nawet na dobre rozkręcić. Ile czasu minęło? Trochę powyżej godziny? Koło dwóch? Trzeba byłoby spojrzeć na zegarek. Na ścianach żaden nie został jednak umieszczony. – Nie wiem jak Ty, ale ja się nigdzie nie śpieszę, także na rozmowę zawsze znajdę czas. – dokończyła, zabierając rękę. – Zwłaszcza taką w kameralnym gronie.
Temat zakończony. Chwilowo? Na stałe? Tutaj odpowiedzi udzielone zostaną dopiero przez kolejne godziny. Niektóre sprawy lubiły wracać. Inne niekoniecznie.
Matthias. Matthias będący rodzinnym skarbem Delacourów.
Agnes pewnych kwestii nie dostrzegała. Dostrzec ich nie chciała – uparcie. Do tego grona zdawała się zaliczać nieco problematyczna relacja łącząca Camille z jej podopiecznym. O ile tak można określić krewniaka, który przybył z Francji. Kobieta nie brała tego na poważnie. Nie uważała za realny problem. Prędzej wydawała się wszystkim rozbawiona.
- Na całe szczęście ja zaliczam się do tych osób, które o swoje skarby nie tylko odpowiednio dbają, ale też uwielbiają pokazywać je innym. – zauważyła. I cóż. Podczas całej tej rozmowy, podczas całego tego czasu, który spędzili przy stole do ruletki, nie padło z jej ust najpewniej nic bardziej prawdziwego. Szczerego. Agnes uwielbiała, kiedy inni zachwycali się tym, co znajdywało się w jej posiadaniu. Dla nikogo nie powinno być to czymś zaskakującym. – W końcu czym innym mamy się chwalić, jeśli nie tym z czego jesteśmy dumni? – dodała, już trochę poważniejsza. A przynajmniej mniej rozbawiona wcześniejszym komentarzem.
Krupier kolejny raz dał znać, że czas najwyższy wprawić ruletkę w ruch. Chwilę przed tym, pojawiły się w pokoju trzy kobiety. Kelnerka, Celine i Urlett. Skutecznie odciągnęło to uwagę Agnes od oczekiwania na kolejny werdykt losu. Uścisnęła bratanice. Skinęła z wyraźną aprobatą w kierunku Urlett. To dygnięcie. Te maniery! Pierwsze wrażenie – nie było najgorsze.
- Nam również jest miło, Urlett. Nam również. – odpowiedziała na jej słowa.
I to byłoby na tyle. W tym bowiem momencie jej uwagę skutecznie odciągnęła informacja, która padła z ust krupiera. Kulka zatrzymała się. Los uśmiechnął się tym razem do gospodyni, która zdając się być tym zaskoczoną, zasłoniła aż usta dłońmi.
- Wypadła czarna 4. – wszyscy mogli usłyszeć. – Pula to 93 żetony. Po 13 dla pań Agnes i Lorien, za wytypowanie koloru i 67…
Nie dokończył. Nie było mu to dane.
- I 67 do puli kasyna. – przerwała mu, chcąc tym samym zrzec się drugiej części nagrody na rzecz pracowników obsługujących przyjęcie. W końcu im też należało się coś od życia, prawda? Jej zaś wystarczy tych 16 żetonów, które dostała w zamian za poprawnie wytypowany kolor. Pieniędzy nie potrzebowała. Tych miała bowiem naprawdę bardzo dużo.
Krupier na tą informację zareagował jedynie skinięciem głową, choć co bardziej bystrzy obserwatorzy mogli dostrzec ten błysk w spojrzeniu, te nieco szybsze ruchy na samym początku. Dopiero po tych kilku pierwszych chwilach, mężczyzna zdołał się całkowicie uspokoić.
Chwilę jeszcze skupiła się na Urlett i Celine.
- Będziemy musiały później porozmawiać, panno Reykjavík. Mam tak mało okazji do rozmów z bratem, że chętnie usłyszę wszystko, co byłabyś w stanie powiedzieć mi na jego temat. Teraz niestety… - tutaj spojrzała po pozostałych. – Muszę was na moment przeprosić. Za kilka minut spotkamy się w salonie, mam małe ogłoszenie. Celine, kochanie, zagrasz nam tak, jak się wcześniej umówiliśmy? Kilka ostatnich utworów?
I to byłoby na tyle. Agnes jeszcze tylko wysłuchała tego, co mieliście jej do powiedzenia, po czym tymczasowo zniknęła. Wychodząc z pokoju, pozwoliła sobie jeszcze położyć dłoń na ramieniu Urlett. Gest mający dać do zrozumienia tyle co – będę o Tobie pamiętać, znajdę czas. Na ile jednak miało to się spełnić? Już wcześniej mówiliśmy wszak, że pani Delacour najbardziej słowną osobą na świecie… nigdy nie była.
Proszę, żebyście do czwartku, godziny 15, wymienili się po jeszcze jednym odpisie w tym temacie. Zakończcie tutaj swoją obecność, zaznaczcie, że wychodzicie. Dam wam znać, kiedy można będzie pisać w temacie zbiorowym, ale zakładam, że będzie on już dla wszystkich wolny za +/- 2 dni.