22.07.2024, 20:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.07.2024, 20:16 przez Atreus Bulstrode.)
szczerze to nie wiem gdzie stoimy, ale raczej gdzieś bliżej wszystkich bo pewnie odprowadziliśmy tego Camerona na kocyki
Atreus stał obok Brenny, przyglądając się temu całemu cyrkowi z opatrywaniem ręki. Wsunąwszy ręce do kieszeni, nie mógł oprzeć się wrażeniu, że w tym momencie Lupin aż do bólu przypominał jego, kiedy próbował wmówić albo Florence, albo właśnie Basiliusowi, że absolutnie nie ma problemu i w sumie to nic mu nie było. Tyle że ich rozmowy na ten temat, zazwyczaj kończyły się zupełnie inaczej i nie zawierały spokojnego, może trochę znudzonego aktualną sytuacją tonu. Florence zwykle patrzyła na niego oceniająco i to wystarczało. Z Prewettem natomiast było różnie, ale ostatecznie obydwoje zawsze osiągali swój cel i doprowadzali krewniaka do stanu używalności.
Lupin dostał ładny opatrunek, trochę eliksirów na bolącą rączkę i został odstawiony na przeznaczony mu kocyk. Znaczy że sprawa została zamknięta i nie mieli co dłużej się nad tym roztrząsać. Nawet Prewett schował swoje szpargały, odstawiając torbę i postanowił powziąć poważną decyzję o alkoholizowaniu się. Na zdrowie.
Ale Atreusa niezbyt kusiło teraz, żeby wrócić z kuzynem na wcześniej okupowany kocyk i samemu też sięgnąć po jeden z kolorowych drinków, które w namiocie przy barze przygotowywał jakiś dzieciak.
- Chcesz zatańczyć? - zapytał, przenosząc ciężar ciała tak, że przysunął się nieznacznie do stojącej obok Brenny. Uniósł też dłoń, w geście podkreślającym zadane pytanie i jednocześnie uśmiechając się do niej lekko.