22.07.2024, 21:01 ✶
Isaac skrzywił się lekko na wspomnienie o dyniowym likierze. Oczywiście, że go dopił, no bo jak? On by nie dopił?! W efekcie trochę się pochorował i od tamtej pory nie mógł patrzeć na tego typu trunki. Zaśmiał się cicho pod nosem, obserwując uważnie Thomasa. Na oślep wyciągnął rękę w bok, żeby złapać niczego niespodziewającego się Erika i go do siebie przyciągnąć.
-A teraz jak pachnę, panie Longbottom? Co ci mówi twój szlachetny nos?- Zapytał, uśmiechając się kącikiem ust. Zawsze był dotykalski i nigdy nie stronił od takich “czułości”, czy się to chłopakom podobało, czy nie. I tym razem na pewno pachniał ładnie - dymem, bursztynem i wanilią.-Zrelaksuj się Eryczku, nikt nie będzie rzucał się sobie do gardeł. A nawet jeśli, to masz dzisiaj wolne.- Przypomniał, puszczając go, żeby nie testować dłużej jego cierpliwości.
Nie będąc jednak pewnym, czy Longbottom nie będzie chciał się zemścić, sprawnie wyminął Thomasa i złapał go pod rękę. Zrobił sobie z niego tarcze antyErikową, więc teraz to Hardwick był kotlecikiem w ich bułeczce.
-PRAWIE udało nam się ciebie zawiesić, Erik! Pamiętasz, Thomas?- Zerknął na Hardwicka.-To było za to, że zaczarował mi miotłę i na treningu zamiast do przodu, leciałem do tyłu. Pan Longbottom doskonale wiedział, że na trybunach siedziała Olivia Quirke, przed którą chciałem trochę poszpanować.- Przypomniał z rozbawieniem. Na siódmym roku panna Quirke była jego dziewczyną, a chłopcy w jego wieku uwielbiali stroić piórka przed swoimi sympatiami.
-A ty, Hardwick, chyba na każdą Wielkanoc... to była mugolska Wielkanoc, tak? Transmutowałeś mi książki w małe, żółte ćwierkliwe kurczaczki, które musiałem łapać i odczarowywać, żeby nie spóźnić się na lekcje...- Isaac rzadko czymkolwiek się stresował, ale naprawdę nie lubił spóźniać sie na zajęcia. Kiedy próbował łapać uciekające kurczaki, śmiał się, wygrażał Thomasowi i krzyczał do Erika, żeby ruszył się i mu pomógł. To była tragikomedia!
-A teraz jak pachnę, panie Longbottom? Co ci mówi twój szlachetny nos?- Zapytał, uśmiechając się kącikiem ust. Zawsze był dotykalski i nigdy nie stronił od takich “czułości”, czy się to chłopakom podobało, czy nie. I tym razem na pewno pachniał ładnie - dymem, bursztynem i wanilią.-Zrelaksuj się Eryczku, nikt nie będzie rzucał się sobie do gardeł. A nawet jeśli, to masz dzisiaj wolne.- Przypomniał, puszczając go, żeby nie testować dłużej jego cierpliwości.
Nie będąc jednak pewnym, czy Longbottom nie będzie chciał się zemścić, sprawnie wyminął Thomasa i złapał go pod rękę. Zrobił sobie z niego tarcze antyErikową, więc teraz to Hardwick był kotlecikiem w ich bułeczce.
-PRAWIE udało nam się ciebie zawiesić, Erik! Pamiętasz, Thomas?- Zerknął na Hardwicka.-To było za to, że zaczarował mi miotłę i na treningu zamiast do przodu, leciałem do tyłu. Pan Longbottom doskonale wiedział, że na trybunach siedziała Olivia Quirke, przed którą chciałem trochę poszpanować.- Przypomniał z rozbawieniem. Na siódmym roku panna Quirke była jego dziewczyną, a chłopcy w jego wieku uwielbiali stroić piórka przed swoimi sympatiami.
-A ty, Hardwick, chyba na każdą Wielkanoc... to była mugolska Wielkanoc, tak? Transmutowałeś mi książki w małe, żółte ćwierkliwe kurczaczki, które musiałem łapać i odczarowywać, żeby nie spóźnić się na lekcje...- Isaac rzadko czymkolwiek się stresował, ale naprawdę nie lubił spóźniać sie na zajęcia. Kiedy próbował łapać uciekające kurczaki, śmiał się, wygrażał Thomasowi i krzyczał do Erika, żeby ruszył się i mu pomógł. To była tragikomedia!