Ta krótka ucieczka w stronę wody okazała się być naprawdę cudownym przeżyciem. Mogli nacieszyć się swoją obecnością, a przy okazji całkiem nieźle bawić. Na plecach niedźwiedzia czuła się bezpiecznie, nie musiała martwić się o to, że wpadnie do morza i się utopi. Po ostatniej przygodzie nad jeziorem trochę obawiała się powtórki, jednak zupełnie niepotrzebnie. Tym razem wszystko ułożyło się idealnie. Zabawnie musieli wyglądać z oddali, ale powoli zaczynała przywykać do tego, że jej rumakiem był niedźwiedź.
Skończyli w końcu się pluskać i ruszyli ponownie w stronę plaży. Wypadałoby, aby spędzili trochę czasu z przyjaciółmi, wszak taki był cel ich pojawienia się na ognisku. Samuel miał poznać jej najbliższych, a oni jego, oficjalnie jako narzeczonego Nory.
Samuel wrócił do swej ludzkiej postaci jakoś w połowie drogi, nie pozwolił jej jednak stanąć na nogi. Złapał Norkę w swoje ramiona i niósł ku znajomym twarzom. Panna Figg czuła się jakby miała znowu szesnaście lat, dawno nie zachowywała się tak beztrosko. Kiedy jednak, jeśli nie tu i teraz? Na plaży było bezpiecznie, nie musieli przejmować się niczym.
Chichotała w jego ramionach, nie dało się zauważyć, że jest w wyśmienitym humorze. - Sam nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy. - Warto było czekać i wierzyć, że ich drogi się jeszcze spotkają, bo teraz, teraz miała wszystko.
Sam postawił ją na ziemi dopiero przy barze. Niby dyskretnie wyciągnęła w górę dłoń ze świecidełkiem na palcu, uśmiechała się przy tym od ucha do ucha, ale nic nie mówiła. Liczyła na to, że ktoś zauważy jej jakże subtelną sugestię. Wzięła w dłoń drinka, którego podał jej mężczyzna i upiła z niego niewielki łyk.
!drinkzniespodzianką