22.07.2024, 23:48 ✶
tańczę z Brenną
Atreus w sumie niezbyt zainteresował się gnającym przez plażę niedźwiedziem, zaledwie się za nim pobieżnie oglądając, bo też nikt inny nie zdawał się na ten widok przesadnie reagować. Geraldine natomiast... udawał że jej nie widzi, z takich czy innych powodów. Co jednak wydawało się dość interesujące, że chyba przyszła tutaj z Thomasem. Kto by pomyślał, że taki porządny facet sobie przygarnie taką pierdolniętą babę.
- Potem pójdę - wzruszył ramionami, nie zamierzając się przecież rozmyśleć tu i teraz i zaraz jednak wybrać procenty. Słysząc jej dalsze słowa uśmiechnął się trochę krzywo, bo mu wywołała te wszystkie obrazy z wesela Blacków, które już zdążył zapomnieć. Albo raczej zmusił się do tego, żeby przestać o tym myśleć. - To nie był szczur - rzucił, jakby prawdopodobieństwo tego, że mógłby zmienić się w szczura, nieco go oburzała - A jakaś egzotyczna, przerośnięta świnka morska. Nie wiem co Black miał na myśli, albo osoba która te drinki im tam robiła, ale trochę się chyba przeliczyli. Ktoś gotów by pomyśleć, że po incydencie na waszym balu charytatywnym ludzie dojdą do wniosku, że przemiana w zwierzęta wcale nie należy do najzabawniejszych, a tu proszę - na dobry początek okręcił ją z wolna. - Ale miło, że podobało się innym na tyle, że nazywają mnie aż atrakcją. O jakiej kolejnej słyszałaś? Może że ktoś pobił się o Moody? Chociaż raczej nie nazwałbym tego biciem się, bo jej partner dostał w mordę i nie zdążył oddać. Ale w sumie dobrze słyszeć, że u Ciebie można pić odpowiedzialnie, bo gdybym kolejny raz opił się amortencji to nie wiem co był zrobił - oby nie znowu oświadczył.