Kwestię smoka można byłoby rozwiązać również w inny sposób, który najpewniej zadowoliłby tak samo Anthony'ego, jak i Jessiego. Dlaczego by nie podarować Anthony'emu smoczej samicy, a gdy ta zniesie jajo, podarować je Jessiemu? Wilk syty i owca cała, a wszystko zostałoby w rodzinie.
-Zastanawiam się, czy nie ulokować go w moim pokoju - przyznał, przygryzając wewnętrzną część policzka. -Tylko tymczasowo, dopóki się nie przyzwyczai i nie nauczymy go paru rzeczy. Mógłbym wtedy szybko zareagować, gdyby coś się działo, no i mama pewnie by się mniej denerwowała, gdyby Benji zostawił gdzieś zabawkę albo po prostu zacząłby się ganiać po salonie. Potem moglibyśmy pomyśleć nad ulokowaniem go tutaj, tak myślę - powiedział i skinął głową w kąt salonu, w którym spokojnie mogłoby zmieścić się legowisko dla psa i jeszcze parę rzeczy dla niego.
Skinął głową do Rity i podniósł się z podłogi, podnosząc również Benjiego, który zamerdał kilka razy ogonkiem i zaczął rozglądać się dookoła, poznając swój nowy dom z innej perspektywy.
-Szampon i szczotka powinny być gdzieś tu - powiedział, otwierając jedną z toreb. -Smoka mógłbym mieć najwyżej w rezerwacie, mamo. A zgodziłabyś się na hipogryfa? - odwrócił się jeszcze do matki, już z butelką szamponu w dłoni. -Mógłby zrobić w mieszkaniu większy bałagan, niż pies, no i pewnie zapach nie byłby najprzyjemniejszy od jedzenia dla niego, ale z pewnością zrobilibyśmy furorę, gdybyśmy do pracy latali na hipogryfie. Nie, siostrzyczko? - mrugnął jeszcze do Rity, zanim ruszył do łazienki. -Weźmiesz, proszę, ręcznik? - ten również był w jednej z toreb. -I w sumie wujek ma rację, weź może jakieś smaczki, co? Może dzięki temu będzie spokojniejszy.
Czekając na siostrę, zaczął już wszystko przygotowywać. Szampon i szczotka pod ręką, wanna zakorkowana, woda puszczona.
-Będę go trzymał, nie martw się - powiedział siostrze.
Oby kąpiel poszła gładko.