23.07.2024, 04:23 ✶
Przy stolikach z Woodym i już nie Morpheusem, zgadzam się na romantyczny spacer
Jonathan wypił swojego drinka i poczuł się jakoś tak... Że chętnie poszedłby z kimś na randkę, lub chociaż poflirtował, ale niestety pod ręką był tylko Woody, bo przecież nawet nie pomyślałby o tym, aby podrywać Morpheusa. Już mu wystarczyło, że ostatnio całował się z inną najlepsza przyjaciółką.
Westchnął cicho i spojrzał jakoś tak smutniej najpierw na swój kieliszek, a potem na bawiących się nieco dalej młodych. Eh... Czasami chciałby mieć znowu te dwadzieścia parę lat i nie myśleć o konsekwencjach jakichkolwiek podrywów i flirtów. Chyba będzie musiał iść na jakąś randkę. Może tylko nie taką, na której do niego strzelają, a najlepsze przyjaciółki całują, tak jak ostatnio.
– Wiesz co Morphy? A może Thomas i Geraldine to dobry znak dla przyszłość nas wszystkich? Może z tych niepokoi wyjdzie coś dobrego? Bo jakby o tym tak pomyśleć, to miłość jest jak... Jak taka zamknięta butelka szampana – zaczął kierując swoje słowa do jednego Longbottoma, a patrząc się na tego drugiego. – Niby niepozorna, ale jednoczesnie niebezpieczna. Nigdy do końca nie wiesz, jak mocno wystrzel ten korek. Czy zawartośc się nie wyleje, a z butelki jakiś wariat nie zrobi broni. Nie wiessz też czy smak będzie odpowiedni, a jeśli nie będzie, to czy i tak cię zadawala. A potem jednak upijasz ten pierwszy łyk i kolejny i kolejny i coraz bardziej rozumiesz, że... Morphy? – Rozejrzał się za lewitujacą szklanką. Aha. Poszedł sobie, akurat kiedy zaczął swoją porywającą serca przemowę na temat miłości. I co teraz miał zrobić z tymi pięćdziesięcioma pięcioma rzeczami, do których miał jesscze porównać to uczucie? Westchnął ponownie i spojrzał na Woody'ego. Nie ufał mu. Selwyn zaproponował ten spacer jako żart, tylko dlatego, bo wiedział, że Longbottom się nie zgodzi. Dlaczego więc się teraz zgadzał? To mogła być jakaś pułapka, ale... Ale w sumie to nie miał co robić, a czym było życie bez karmienia swojego ducha przygody odrobiną ryzyka? Dopił drinka i wstał ze swojego miejsca.
– No dobrze mój drogi. A więc wychodzi na to, że los zafundował nam spacer we dwoje, ale wiesz. Jeśli chcesz, aby twoja żona była o ciebie zazdrosna, lepsze efekty, nawet jeśli nie w kwestii wsparcia estetycznego, przyniesie ci wyciągnięcie na przechadzkę Isaaca. Ja to nie twoja liga i Tessa doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Po tym żarcie, uznał że nie będzie się poddawał i jeszcze raz sprobuje rzucić na nici Thomasa i Geraldine.
Nici (Percepcja III)
Jonathan wypił swojego drinka i poczuł się jakoś tak... Że chętnie poszedłby z kimś na randkę, lub chociaż poflirtował, ale niestety pod ręką był tylko Woody, bo przecież nawet nie pomyślałby o tym, aby podrywać Morpheusa. Już mu wystarczyło, że ostatnio całował się z inną najlepsza przyjaciółką.
Westchnął cicho i spojrzał jakoś tak smutniej najpierw na swój kieliszek, a potem na bawiących się nieco dalej młodych. Eh... Czasami chciałby mieć znowu te dwadzieścia parę lat i nie myśleć o konsekwencjach jakichkolwiek podrywów i flirtów. Chyba będzie musiał iść na jakąś randkę. Może tylko nie taką, na której do niego strzelają, a najlepsze przyjaciółki całują, tak jak ostatnio.
– Wiesz co Morphy? A może Thomas i Geraldine to dobry znak dla przyszłość nas wszystkich? Może z tych niepokoi wyjdzie coś dobrego? Bo jakby o tym tak pomyśleć, to miłość jest jak... Jak taka zamknięta butelka szampana – zaczął kierując swoje słowa do jednego Longbottoma, a patrząc się na tego drugiego. – Niby niepozorna, ale jednoczesnie niebezpieczna. Nigdy do końca nie wiesz, jak mocno wystrzel ten korek. Czy zawartośc się nie wyleje, a z butelki jakiś wariat nie zrobi broni. Nie wiessz też czy smak będzie odpowiedni, a jeśli nie będzie, to czy i tak cię zadawala. A potem jednak upijasz ten pierwszy łyk i kolejny i kolejny i coraz bardziej rozumiesz, że... Morphy? – Rozejrzał się za lewitujacą szklanką. Aha. Poszedł sobie, akurat kiedy zaczął swoją porywającą serca przemowę na temat miłości. I co teraz miał zrobić z tymi pięćdziesięcioma pięcioma rzeczami, do których miał jesscze porównać to uczucie? Westchnął ponownie i spojrzał na Woody'ego. Nie ufał mu. Selwyn zaproponował ten spacer jako żart, tylko dlatego, bo wiedział, że Longbottom się nie zgodzi. Dlaczego więc się teraz zgadzał? To mogła być jakaś pułapka, ale... Ale w sumie to nie miał co robić, a czym było życie bez karmienia swojego ducha przygody odrobiną ryzyka? Dopił drinka i wstał ze swojego miejsca.
– No dobrze mój drogi. A więc wychodzi na to, że los zafundował nam spacer we dwoje, ale wiesz. Jeśli chcesz, aby twoja żona była o ciebie zazdrosna, lepsze efekty, nawet jeśli nie w kwestii wsparcia estetycznego, przyniesie ci wyciągnięcie na przechadzkę Isaaca. Ja to nie twoja liga i Tessa doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Po tym żarcie, uznał że nie będzie się poddawał i jeszcze raz sprobuje rzucić na nici Thomasa i Geraldine.
Nici (Percepcja III)
Rzut Z 1d100 - 16
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 77
Sukces!
Sukces!