23.07.2024, 18:05 ✶
Agnes wydawała się być... Cóż - dla niej była po prostu sobą, ale właśnie dlatego Camille postanowiła jakkolwiek ostrzec męża Lorien, by nie brnął dalej w ten temat. Wzrok Lorien również zauważyła, ale nie odpowiedziała jej nijak poza uśmiechem - kolejnym, tym razem jednak dość... Sztucznym. Kącik ust drgnął nerwowo, jakby na chwilę panna Delacour straciła rezon, chociaż przecież doskonale wiedziała, że swoją uwagą o skarbie i zakopywaniu go ryzykuje. Ale przecież to była niewinna, drobna uwaga! Ktoś taki jak ta drobna blondynka nie mógłby przecież w tak doborowym towarzystwie rzucać gróźb, prawda? Zresztą Camille nie wyglądała na osobę, która mogłaby komukolwiek grozić nawet w cztery oczy, chociaż na kilka sekund jej spojrzenie stwardniało, gdy Matthias zdecydował się jej odpowiedzieć. Ach, gdzie ta pieprzona kelnerka?!
- Być może od jednej z moich ciotek, najdroższy - odpowiedziała lekko, zmuszając się do nadania swojej twarzy niefrasobliwego wyrazu. Ach, jakże piękna riposta: niemalże tak piękna jak twoja stara, tylko z większą klasą.
Całe szczęście, że na horyzoncie pojawiła się Celine ze swoją nową przyjaciółką. Odwróciła uwagę od tej kwaśnej dość atmosfery, co Camille przyjęła z ulgą.
- Wzajemnie - odpowiedziała szczerze, obdarzając Urlett promiennym uśmiechem. Jej uwadze nie umknął fakt, że kobieta miała dziwnie brzmiące nazwisko. Nie francuskie i z pewnością nie angielskie. Zanotowała więc w pamięci, żeby dyskretnie o to podpytać, bo aparycja nowej przyjaciółki Celine była równie fascynująca, co jej miano. Jednak przegrana sprawiła, że Delacour całkowicie zapomniała o tym, by zapytać o cokolwiek więcej. Spomiędzy jej ust wydobyło się niezadowolone sapnięcie. Nie nawykła do przegrywania, a przecież tak dobrze jej szło. Czy dało się oszukiwać w ruletce? Chyba nie, to nie był poker. Blondyna zmarszczyła brwi z niezadowoleniem, ale w zasadzie nie było tego złego, co by na dobre nie wyszło - to był idealny moment, by wstać i odejść od stołu. I ewentualnie przejść dalej.
- Wybaczcie mi, proszę. Pójdę po więcej żetonów - również wstała. I to nie dlatego, że planowała mieć na oku swojego kuzyna. Tak jakoś idealnie się złożyło w czasie. - Gratulacje, Lorien.
Uśmiechnęła się do niej i tu już nie było widać fałszu, chociaż nie dało się ukryć lekkiej zazdrości. Ach, może i Delacour nie miała problemu z pieniędzmi i taka przegrana nic jej nie robiła, ale tu nie chodziło o galeony. Tu chodziło o zasady. Ale żeby wrócić do gry - musiała mieć więcej żetonów, więc opuściła pokój.
- Być może od jednej z moich ciotek, najdroższy - odpowiedziała lekko, zmuszając się do nadania swojej twarzy niefrasobliwego wyrazu. Ach, jakże piękna riposta: niemalże tak piękna jak twoja stara, tylko z większą klasą.
Całe szczęście, że na horyzoncie pojawiła się Celine ze swoją nową przyjaciółką. Odwróciła uwagę od tej kwaśnej dość atmosfery, co Camille przyjęła z ulgą.
- Wzajemnie - odpowiedziała szczerze, obdarzając Urlett promiennym uśmiechem. Jej uwadze nie umknął fakt, że kobieta miała dziwnie brzmiące nazwisko. Nie francuskie i z pewnością nie angielskie. Zanotowała więc w pamięci, żeby dyskretnie o to podpytać, bo aparycja nowej przyjaciółki Celine była równie fascynująca, co jej miano. Jednak przegrana sprawiła, że Delacour całkowicie zapomniała o tym, by zapytać o cokolwiek więcej. Spomiędzy jej ust wydobyło się niezadowolone sapnięcie. Nie nawykła do przegrywania, a przecież tak dobrze jej szło. Czy dało się oszukiwać w ruletce? Chyba nie, to nie był poker. Blondyna zmarszczyła brwi z niezadowoleniem, ale w zasadzie nie było tego złego, co by na dobre nie wyszło - to był idealny moment, by wstać i odejść od stołu. I ewentualnie przejść dalej.
- Wybaczcie mi, proszę. Pójdę po więcej żetonów - również wstała. I to nie dlatego, że planowała mieć na oku swojego kuzyna. Tak jakoś idealnie się złożyło w czasie. - Gratulacje, Lorien.
Uśmiechnęła się do niej i tu już nie było widać fałszu, chociaż nie dało się ukryć lekkiej zazdrości. Ach, może i Delacour nie miała problemu z pieniędzmi i taka przegrana nic jej nie robiła, ale tu nie chodziło o galeony. Tu chodziło o zasady. Ale żeby wrócić do gry - musiała mieć więcej żetonów, więc opuściła pokój.
Postać opuszcza sesję