Heather nie bez powodu odrzuciła zaręczyny Billy'ego. Była młoda, uważała, że dopiero zaczyna dorosłe życie. Nie widziała się z nikim w jakiejś stałej relacji. Przynajmniej póki co. Miała zdobywać świat, a nie zostać czyjąś żoną. Do tego nie miała czasu na utrzymywanie kontaktów. Oświadczyny ją wystraszyły, a kiedy się czegoś bała wybierała najprostsze jej zdaniem rozwiązania - ucieczka i zerwanie kontaktu. Może nie było to specjalnie dojrzałe zachowanie jednak działało, przynajmniej na początku. Nie chciała zranić jego uczuć, ale z drugiej strony, czy naprawdę oczekiwał, że się zgodzi? Czy był aż tak bardzo zaślepiony? Należeli do zupełnie innych światów, powinien zrozumieć dlaczego to zrobiła. Nie, żeby go nie lubiła. W końcu świetnie się z nim bawiła w czasie nauki w Hogwarcie, czasem brakowało jej tych spotkań, ale nic więcej. Nie uważała, żeby była gotowa wiązać się z kimś na stałe.
Trochę żałowała, że przyszła tutaj sama. Z Cameronem i Charliem byłoby inaczej. Dużo pewniej się czuła w ich towarzystwie, wiedziała, że ma wsparcie, tak to była zdana sama na siebie. Musiała pamiętać, aby nie dać się ponieść emocjom, w końcu miała towarzyszkę, nad którą nie do końca panowała - brakowało tylko tego, żeby jej klątwa się pokazała i zalała Kocioł. Wtedy już nigdy by jej tu nie wpuścili, a tego zdecydowanie nie chciała. W wyobraźni już widziała nagłówki w gazetach Niestabilna Heather Wood próbowała zatopić Dziurawy Kocioł. wolałaby tego uniknąć. Dlatego też wzięła głęboki oddech, aby się nieco uspokoić. Powinna wiedzieć, że prędzej, czy później dojdzie do takiego spotkania, jakoś jednak się na to nie przygotowała.
- Bez sensu wzywać aurorów, jak stoi tutaj brygadzista.- Posłała Billy'emu uśmiech, mógł nie wiedzieć o tym, gdzie pracuje. W końcu dawno się nie widzieli, wolała więc go uprzedzić. Na całe szczęście, barman postawił przed nią kolejną szklankę ognistej, upiła łyk trunku i oblizała wargi. Przeniosła spojrzenie na Fletchera, trochę bawiło ją to, że zaczął się denerwować. - Trójkąt z siostrą? Fajne masz fantazje, nie spodziewałam się, ale jak lubisz... To nie oceniam.- Zdecydowanie nie cieszył się z tego, że ją zobaczył, cóż mogła się tego spodziewać, tylko po co od razu robić jakieś awantury?[/a[
[a]Odsunęła się o krok, kiedy wstał z krzesła. Chyba trochę już dzisiaj wypił, Heather nie chciała się wdawać w żadne kłótnie, przynajmniej nie publicznie. W przeciwieństwie do niego, ona nie była anonimowa, a wszędzie było pełno osób, które nie do końca najlepiej jej życzyły. Miała tego świadomość. - Dałam Ci kosza, bo postanowiłeś się oświadczyć po roku związku, nie miałam nawet dwudziestu lat...- Jak widać każde z nich spoglądało na tę sprawę która ich poróżniła zupełnie inaczej. - Coś Ty sobie ujebał z tym, że jestem kłamcą i oszustem?- Nie podobało się jej, że mówił do niej w ten sposób i nie zamierzała tego ukrywać, ona również podniosła głos. - Noszę, dlaczego mam go nie nosić, to ładna pamiątka.- Wzruszyła jedynie ramionami.