• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Biały Wiwern 12.08 And then.. ( Baldwin & Max)

12.08 And then.. ( Baldwin & Max)
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#2
23.07.2024, 20:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.07.2024, 21:00 przez Baldwin Malfoy.)  
Wieczory takie jak te były Baldwinowym ukojeniem.
Spędził ostatnie dni wygłaszając monologi, zabijając raz po raz Dunkana na deskach teatru i odchodząc od zmysłów ku uciesze zgromadzonej w teatrze Selwynów widowni spragnionej emocji, które mógł im ofiarować tylko Szekspir i młody Makbet o włosach koloru śniegu i błędnym spojrzeniu.
Ale gdy granica między sztuką, a prawdą zaczynała się zacierać pojawiał się wieczór taki jak ten - w starym, dobrym Wiwernie, gdzie nikt nie zadawał pytań, alkohol lał się strumieniami, a towarzyszyli mu dwaj poznani jeszcze tego samego wieczora “przyjaciele.”
I właśnie tak perfekcyjny wieczór przerwał… gość w kominku? Nie żeby dobijanie się do pubu siecią fiuu było zakazane, ale… Nie oszukujmy się, Baldwin parsknął śmiechem razem ze swoimi towarzyszami, gdy blond panisko upadło na podłogę. A potem… Potem ich gość zaczął się gapić w ich stronę, co wyraźnie nie spodobało się jednemu z siedzących obok czarodziejów.

- Czego kurwa.- Warknął gość, którego imienia Baldwin nawet nie planował poznawać.
W półmroku pomieszczenia błysk ostrza zdawał się jeszcze wyraźniejszy. A puste zgrzytnięcie, gdy wbił się w blat stołu - głośniejsze. Baldwin wycelował idealnie między rozczapierzonymi palcami swojego towarzysza, skutecznie ochładzając jego mordercze zapędy. Pół cala w jedną czy drugą stronę, a zostałby bez któregoś palca sądząc z jaką łatwością ostrze przeszło przez spróchniałe drewno.
W drugiej ręce trzymał już różdżkę, teraz wyraźnie skierowaną w stronę Maximiliana. Mała, brudna szlama.
- Malf…
- Won stąd.- Wymruczał nie dając “przyjacielowi” nawet dokończyć myśli. O ile jakiekolwiek myśli w tych zakutych, przepitych tanią whisky czerepach jeszcze zdążyły przetrwać.- Ten tutaj jest mój. - Machnął leniwie ręką odpędzając ich od siebie jak irytujące muchy.
Bez większego problemu, nawet na moment nie pozwalając różdżce uciec z celu (ofiary) stanął na ławie. Jeden krok i był już na blacie stołu, po którym przespacerował się jak gdyby nigdy nic. Parę kielichów się przewróciło, rozlewając zawartość i mocząc dół jego długiej czarnej szaty. Zeskoczył na drugą ławę, z niej na podłogę.

Teraz gdy znalazł się bliżej, mógł się chłopakowi nareszcie przyjrzeć. Z każdym kolejnym krokiem był pewniejszy, że stoi przed nim sam pieprzony Maximilian Addams. Tak dawno się nie widzieli. Od czasów szkoły? Zabawne. A teraz tak po prostu, tego kompletnie nijakiego wieczoru blondyn jak gdyby nigdy nic wypełznął z rynsztoka, czy gdzie tam spędzali czas mugole. Gryfoniątko dorosło i postanowiło wetknąć nos, gdzie go nie chcą? Zmienił się… Interesujące.
Baldwin szybko zorientował się, że nie potrafi oderwać wzroku od oczu chłopaka. Była w nich ta irytująca chęć przetrwania. Poczuł przyjemny dreszcz w palcach zaciśniętych na różdżce. Jakby bezgłośnie błagała go o reakcję. Złam go. Połam i zostaw na bruku innym do zabawy. Taki śliczny; mógłby się nadać… Porcelanowa laleczka do Twojej pozytywki Baldwinie.

Nie. Na to jeszcze nie czas. Dlatego żadna z tych myśli nie opuściła bezpiecznej przestrzeni umysłu chłopaka. Zamiast tego wyciągnął wolną rękę przed siebie i… gestem palca przywołał do siebie chłopaka. Bez słowa. Za to z tym cholernym uśmieszkiem, obiecującym, że sprzeciw czy opór może być co najmniej.. bolesny. Przechylił głowę, licząc sekundy. Ile czasu potrzebował piesek, by przestać sterczeć przy kominku.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (926), Maximilian Addams (857)




Wiadomości w tym wątku
12.08 And then.. ( Baldwin & Max) - przez Maximilian Addams - 21.07.2024, 21:04
RE: 12.08 And then.. ( Baldwin & Max) - przez Baldwin Malfoy - 23.07.2024, 20:58
RE: 12.08 And then.. ( Baldwin & Max) - przez Maximilian Addams - 03.08.2024, 18:22
RE: 12.08 And then.. ( Baldwin & Max) - przez Baldwin Malfoy - 01.09.2024, 15:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa