• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
[12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé

[12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
178cm, ciemne

Esmé Rowle
#2
24.07.2024, 01:28  ✶  

Co to za uczucie? To nie tak, że Esmé nie wiedział czym ono było, ale nie potrafił ubrać go w słowa. Niczym barwnik w wodzie, powoli rozmywało się w piaskach czasu. Im dalej od Windermere, tym bardziej obce wydawało się być. Ale co? To... wrażenie. Ta myśl z tyłu głowy, że coś jest nie tak. Że coś w tym wszystkim co tutaj Rowle wyprawia jest "nie tak". Nawet jeżeli zarabia na życie i spełnia swoją pasję. Jakby nieświadomie popełniał swego rodzaju grzech. Kaletnik podejrzewał czym dokładnie jest ów wrażenie, ale nie zagłębiał się w ten temat. Nie był to pierwszy z tematów, które rzemieślnik świadomie traktował sporą dozą ignorancji. Rzadko było to spowodowane strachem, a bardzo często - własnym dobrem. Zwykłą znajomością samego siebie i tego, do czego mogą doprowadzić pewne... rozmyślania.

Nie narzekał na brak zajęć, które ułatwiały omijanie niewygodnych tematów. Cała ta sprawa z Thoranem skutecznie opóźniła część zleceń, które czekały na niego, aż skończy wczasować się wraz z Geraldine. Geraldine. Minęło ledwo dwa dni i nie przestawała mu chodzić po głowie. Nie było to nic szczególnego, żadne rozważania nad miłością, ich relacją podczas tego szalonego wypadu czy cokolwiek takiego. Zwyczajnie, jakby automatycznie, ale również bez najmniejszego powodu jego umysł wracał do niej. Do Geraldine. Czasami spoglądał na coś w swojej pracowni i zaraz zastanawiał się - co gdyby coś takiego stworzyć dla niej? I jak to ulepszyć, by jej pomóc bardziej? Czasami po prostu patrzył na skórzany "gorset" i na krótki moment widział w nim blondynkę. Na moment ulotny jak błyskawica - gwałtowny, robiący wrażenie, ale jedynie chwilowy. Nie irytowało go to, chociaż zaczynało bawić. Albo nerwowo bawić, bo gdzieś w podświadomości istniał drobny strach, siedzący jak mysz pod miotłą. Cicho, ale jednak jego oczka błyszczały, gdyby spojrzeć w tamtym kierunku. Gryzoń zwany miłością. Prawdziwy szkodnik.

Beksa dostał zakaz zbliżania się do nieznajomych, a za każdym razem jak złamał tę nową zasadę, to trafiał do klatki - niczym dla ptaków. I wisiał sobie tak za ladą, obserwując wszystko z małego więzienia. Czy rozumiał swoje błędy? Pewnie nie. Esmé nie był Laurentem i o tresurze zwierząt wiedział tyle, ile Prewett o kaletnictwie. Coś tam się domyślał. Domyślał się zatem, że jeżeli będzie powtarzał zamykanie go w klatce za każdym razem, gdy ten będzie zaczepiał i zbliżał się do nieznajomych, to w końcu zrozumie. Na razie proces trwał - co było widoczne, bo Smoczoognik smutno dreptał po dnie klatce w kółko, gdy jego opiekun pracował.

Praca, no właśnie. Aktualnie pracował nad małą, skórzaną torbą - lub jak kto wolał teczką na dokumenty. Z okularami założonymi na nos, zszywał skórę, powoli zbliżając się ku końcowi, bo była to ostatnia strona. Zostało jeszcze stworzenie zapięcia na pasek z klamrą, wykończenie wnętrza i szlify z zewnątrz. I gotowe. Tymczasem zasiadał na swoim miejscu za ladą, szyjąc w zupełnej ciszy.

Zatrzymał się. Właściwie nigdy tego nie robił podczas pracy - niezależnie kto odwiedzał jego lokal. Nie zatrzymywał się, jeżeli nie miał wygodnego miejsca, by zrobić sobie przerwę. Nie lubił przerywać sobie pewnych czynności, mając swego rodzaju nerwicę natręctw związaną z jakością. Uważał, że niektóre rzeczy trzeba po prostu zrobić jednym ciągiem, za jednym zamachem. I to była jedna z nich. Znajomy głos jakby odruchowo sprawił, że sobie przerwał, bo dopiero po sekundzie zdał sobie sprawę, że nie powinien tego robić. Nieco zdezorientowany sam sobą wrócił do szycia, nie odpowiadając najpierw. Musiała minąć chwila, nie dłuższa niż minuta, może dwie. A więc wystarczająco, by zrobiło się stosunkowo niezręcznie dla każdego, kto nie był równie dziwacznym osobnikiem co sam Esmé. Dokończył, odciął nożycami nić, odłożył igłę na bok i jeszcze na moment uniósł teczkę wyżej, bliżej oczu, przyglądając się szwowi. Przejechał po nim palcem, upewniając się że jest odpowiednio napięty i równy, i... dopiero wtedy mógł zająć się swoją ulubioną klientką.

Odłożył na bok teczkę, zdejmując drugą ręką okulary, które odłożył gdzieś na ladę, od wewnętrznej strony. Jego ciemne oczy powoli przeniosły się na twarz łowczyni, a jego kąciki ust delikatnie drgnęły ku górze.

- Jesteś chora? - zapytał, pochylając się nad ladą w jej kierunku, próbując sięgnąć dłonią jej czoła, ale... ostatecznie tego nie zrobił. Nie tylko dlatego, że Ger była wyższa, a lada skutecznie dodawała dystansu, a również dlatego, że w porę zobaczył swoje dłonie. Brudne dłonie. - Jeszcze nie powiedziałem słowa, a już wydajesz się zmieszana. - rzucił zupełnie luźno i odwrócił się, by w misce obmyć dłonie oraz przedramiona. Wytarł się w ręcznik, chwycił za papierośnicę leżącą na półce i odwrócił się. - Cześć, miło cię znów widzieć w moim skromnym przybytku. - uśmiechnął się nieznacznie, otwierając pudełko i podsuwając je bliżej Gerry, proponując jej zwyczajnie papierosa. - Spotkanie Yaxleya to zawsze... - tutaj na chwilę się zatrzymał, jakby szukając słowa, lecz tak na prawdę sam wziął sobie papierosa, by sięgnąć ręką po zapalniczkę do kieszeni. O ile łowczyni poczęstowała się, to podpalił jej szluga, by na końcu rozpalić swojego. - ...atrakcja. - dokończył, wydmuchując dym do góry, pod sufit pracowni. Beksa, dotychczas zajęty użalaniem się nad sobą, ocknął się gdy poczuł dym, dostrzegając samą Geraldine, na widok której zaczął podskakiwać w klatce, tłukąc się w niej. Esmé posłał mu chwilowe spojrzenie, ale ostatecznie zignorował, starając się nie dawać uwagi małemu terroryście.

!GerPółświatek
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Esmé Rowle (16012), Geraldine Greengrass-Yaxley (13292)




Wiadomości w tym wątku
[12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.07.2024, 20:53
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 24.07.2024, 01:28
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.07.2024, 11:29
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 26.07.2024, 03:49
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.07.2024, 10:55
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 31.07.2024, 01:37
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.07.2024, 11:10
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 04.08.2024, 04:26
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.08.2024, 20:24
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 09.08.2024, 03:03
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.08.2024, 10:06
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 18.08.2024, 16:08
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.08.2024, 21:05
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 28.08.2024, 02:33
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.08.2024, 23:42
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 08.09.2024, 02:14
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.09.2024, 11:31
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 27.09.2024, 03:30
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.10.2024, 11:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa