24.07.2024, 14:33 ✶
Żegnam się z Norą i idę z Thomasem kawałek na bok Poważnie Rozmawiać
Sapnął tylko, tak po niedźwiedziowemu i na zakończenie ukrył się na moment w szyi Nory, niczym rasowy wampir, który pragnął jej krwi, a przecież nie chciał jej krwi tylko zapach, pamięć o nim i o tym, że wraz z końcem lata - choć bał się tego i śnił o tym czasem - Nora nie zniknie odrzucona przez niego, uniesiona dumą nie ucieknie do Londynu, by na kolejne lata przestać się odzywać.
Coś jej się przylepiło do palca i niech lepiej tam pozostanie.
Mokre cmoknięcie zwieńczyło ten rytuał spokoju. Sam z niechęcią odkleił się od swojej partnerki i skinął głową Thomasowi, z miną jasno wskazującą na niepewność w całej tej sytuacji.
– No to... no to co tam? – łypał na drugą szklankę z alkoholem, to na twarz przyszłego szwagra. Nie potrafił w utrzymanie rozmowy, nie lubił poznawać nowych ludzi, bo zawsze wiązało się to z ryzykiem jakiejś gafy, jak wtedy na Potańcówce, gdy powiedział, że Morpheus odstawia taniec godowy, a potem myślał, że chce go zaprosić do trójkąta. Bardzo wtedy wszyscy byli niezadowoleni.
Sam podrapał się po karku, uciekając wzrokiem po zebranych ludziach, po piasku, po falach.
–Nie było Cię na potańcówce prawda? Ale bardziej tu mi się podoba niż tam. Lubię... otwartą przestrzeń. Czuć wiatr. Ziemię pod nogami. Ee... Tak.– bąknął niezręcznie.
Sapnął tylko, tak po niedźwiedziowemu i na zakończenie ukrył się na moment w szyi Nory, niczym rasowy wampir, który pragnął jej krwi, a przecież nie chciał jej krwi tylko zapach, pamięć o nim i o tym, że wraz z końcem lata - choć bał się tego i śnił o tym czasem - Nora nie zniknie odrzucona przez niego, uniesiona dumą nie ucieknie do Londynu, by na kolejne lata przestać się odzywać.
Coś jej się przylepiło do palca i niech lepiej tam pozostanie.
Mokre cmoknięcie zwieńczyło ten rytuał spokoju. Sam z niechęcią odkleił się od swojej partnerki i skinął głową Thomasowi, z miną jasno wskazującą na niepewność w całej tej sytuacji.
– No to... no to co tam? – łypał na drugą szklankę z alkoholem, to na twarz przyszłego szwagra. Nie potrafił w utrzymanie rozmowy, nie lubił poznawać nowych ludzi, bo zawsze wiązało się to z ryzykiem jakiejś gafy, jak wtedy na Potańcówce, gdy powiedział, że Morpheus odstawia taniec godowy, a potem myślał, że chce go zaprosić do trójkąta. Bardzo wtedy wszyscy byli niezadowoleni.
Sam podrapał się po karku, uciekając wzrokiem po zebranych ludziach, po piasku, po falach.
–Nie było Cię na potańcówce prawda? Ale bardziej tu mi się podoba niż tam. Lubię... otwartą przestrzeń. Czuć wiatr. Ziemię pod nogami. Ee... Tak.– bąknął niezręcznie.