24.07.2024, 15:29 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2024, 21:58 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Bajarz II
Biuro wrzało, nadgodziny wszystkim dawały w kość. Za miesiąc o tej porze delegatura powinna wyruszyć do Kambodży, a nic tak na prawdę nie było gotowe. Bo to, że jedna roślina zamieni drugą to jedno. To że eliksiry działały to kolejne. Ale ile tych roślin można było wpuścić na rynek tak, aby nie zachwiać jego balansu? Jakie jeszcze dobra dopuścić, co angielski rynek może poświęcić, czym się podzielić? Raporty były pisane w pocie czoła, kolejne hektolitry wylanych potów nad toną kolejnej papierologii, która przecież nie sprawiła, że z granic było mniej skarg, nie sprawiło, że do Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego spływały coraz to nowe zapytania i zapotrzebowania.
Albo, że odkopywane były te stare, na wczoraj... Tylko dlaczego to wczoraj musiało być pół roku temu?
Enzo, Starszy Inspektor ds. Dokumentacji i Komunikacji znalazł je pierwszy. Sześć dywanów jak trupy w szafie wysypały się na podłogę. Przedsiębiorcy z emiratów arabskich czekali na potwierdzenie - zezwolenie na sprzedaż, a OMSHM choć tej zgody nie wydawał, musiał udostępnić dalej swoją opinię.
Na pomoc przyszedł nowy narybek: Severine, prawniczka delegowana tylko do spraw OMSHMu wespół z Tahirą, pracownikiem widmo, który zgodnie z listą płac miał właśnie zajmować się sprawami arabskimi, przetrzepywały dokumenty tłumacząc je na cito przy asyście stażysty Isaaca. Tahira na szczęście znała język, choć co jakiś czas słowa które wypowiadała mniej brzmiały jak arabski, a bardziej jak wściekłe posykiwania. Specyfikacja dywanów była przeróżna, nieujednolicona. Niektóre miały podane tylko rozmiary, inne skomplikowane wyliczenia na temat optymalizacji lotu. Był nawet dywan z pasami. Wokół nich kłębiło się coraz więcej ciekawskich oczu, szczególnie pod koniec dnia, kiedy praca już powinna być zamknięta, a oni wciąż nie mogli ustalić które trzy marki dostałyby zgodę w pierwszym etapie legislacyjnym.
Do zgromadzenia dotarli nawet Jonathan i Rita, którzy po ciężkim spotkaniu z francuskim ambasadorem (a ten wcale nie był miły w związku z pertraktacjami z dawną kolonią francuską bez udziału jego strony) przyszli na moment do biura omówić dalszą strategię. Ambasador zdecydowanie lubił towarzystwo Rity co działało na ich korzyść, ale czy ta przewaga wystarczy by go obłaskawić. W drzwiach trafili na wychodzącą z biura Lisę, zaufaną asystentkę Anthony'ego, która wynosiła akurat pakiet dokumentacji, którą jej przełożony miał jeszcze dziś podpisać.
– Jak spotkanie? Coś wartego przekazania mu? – zapytała chłodno, w zwyczajowym profesjonalnym dystansie, otaczając ich słodką wonią magnolii. Jej zobojętniałe oczy lustrowały zbiegowisko, nie kryjąc krytycyzmu.
Albo, że odkopywane były te stare, na wczoraj... Tylko dlaczego to wczoraj musiało być pół roku temu?
Enzo, Starszy Inspektor ds. Dokumentacji i Komunikacji znalazł je pierwszy. Sześć dywanów jak trupy w szafie wysypały się na podłogę. Przedsiębiorcy z emiratów arabskich czekali na potwierdzenie - zezwolenie na sprzedaż, a OMSHM choć tej zgody nie wydawał, musiał udostępnić dalej swoją opinię.
Na pomoc przyszedł nowy narybek: Severine, prawniczka delegowana tylko do spraw OMSHMu wespół z Tahirą, pracownikiem widmo, który zgodnie z listą płac miał właśnie zajmować się sprawami arabskimi, przetrzepywały dokumenty tłumacząc je na cito przy asyście stażysty Isaaca. Tahira na szczęście znała język, choć co jakiś czas słowa które wypowiadała mniej brzmiały jak arabski, a bardziej jak wściekłe posykiwania. Specyfikacja dywanów była przeróżna, nieujednolicona. Niektóre miały podane tylko rozmiary, inne skomplikowane wyliczenia na temat optymalizacji lotu. Był nawet dywan z pasami. Wokół nich kłębiło się coraz więcej ciekawskich oczu, szczególnie pod koniec dnia, kiedy praca już powinna być zamknięta, a oni wciąż nie mogli ustalić które trzy marki dostałyby zgodę w pierwszym etapie legislacyjnym.
Do zgromadzenia dotarli nawet Jonathan i Rita, którzy po ciężkim spotkaniu z francuskim ambasadorem (a ten wcale nie był miły w związku z pertraktacjami z dawną kolonią francuską bez udziału jego strony) przyszli na moment do biura omówić dalszą strategię. Ambasador zdecydowanie lubił towarzystwo Rity co działało na ich korzyść, ale czy ta przewaga wystarczy by go obłaskawić. W drzwiach trafili na wychodzącą z biura Lisę, zaufaną asystentkę Anthony'ego, która wynosiła akurat pakiet dokumentacji, którą jej przełożony miał jeszcze dziś podpisać.
– Jak spotkanie? Coś wartego przekazania mu? – zapytała chłodno, w zwyczajowym profesjonalnym dystansie, otaczając ich słodką wonią magnolii. Jej zobojętniałe oczy lustrowały zbiegowisko, nie kryjąc krytycyzmu.
Szanowni Państwo, pierwsza kolejeczka na rozgrzewkę, to ten moment, gdy pomysł o wyścigu rozkwita pełnią dywanowych barw. Jeszcze bez rzutów, o tych na bieżąco będę przypominać Wam w podsumowaniach.
Dla przypomnienia: opisy Tahiry i Lisy znajdziecie tutaj. Jeśli będziecie chcieli wypatrzeć w tłumie pozostałych pracowników z listy, wystarczy wspomnieć o tym w narracji.
Następne podsumowanie: 27.07 (sobota) o 22.00
Dla przypomnienia: opisy Tahiry i Lisy znajdziecie tutaj. Jeśli będziecie chcieli wypatrzeć w tłumie pozostałych pracowników z listy, wystarczy wspomnieć o tym w narracji.
Następne podsumowanie: 27.07 (sobota) o 22.00
![[Obrazek: ES1bqzG.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=ES1bqzG.png)