24.07.2024, 15:54 ✶
Szybki (hehe) skok w bok z Samem (żeby porozmawiać)
Odczekał spokojnie, aż zakochani w końcu rozdzielą się od siebie, przypominało to trochę rozdzielanie dwóch sklejonych z sobą żelków w ciepły dzień - szło opornie i niezbyt szybko, ale w końcu doczekał się tego.
- Przecież ja zawsze jestem grzeczny - odpowiedział z niewinnym uśmiechem na twarzy nim odeszli poza zasięg uszu Nory.
Pokiwał przecząco głową na pytanie o potańcówkę i zara parsknął na wspomnienie o tym, że Sam lubi otwarte przestrzenie.
- Widać było nie tak dawno, że ci się tu podoba - potwierdził rozbawiony wspominając ich szarżę do morza. Upił łyk trunku ze swojej szklanki i popatrzył z poważna miną na Samuela.
- Teraz powinienem chyba powiedzieć jakaś przemową jako starszy brat, że jak złamiesz serce mojej siostry to ja złamię twoją szczękę czy coś - zaczął bardzo "subtelnie", ale zaraz kontynuował. - Cóż, nie zamierzam tego robić, bo jeśli już to przeklnąłbym twoje dupsko tak, że byś przez dekadę usiąść nie mógł - wyszczerzył się przy tym, jakby właśnie opowiedział najśmieszniejszy żart na świecie. Odchrząknął jeszcze nim mężczyzna zdołał mu przerwać i dokończył swoją myśl.
- Wiedz tylko, że cieszę się jej... Waszym szczęściem i życzę wam, aby trwało jak najdłużej - wzniósł szklankę z trunkiem w geście toastu i wypił go do dna.
- A teraz wracajmy, zanim moja siostra umrze z tęsknoty i zmartwienia, co my tutaj wyprawiamy - dodał z wesołym uśmiechem ponownie na ustach i poklepał McGonagalla po ramieniu, przecież nie chciał porywać narzeczonego siostry na pół wieczoru.
Odczekał spokojnie, aż zakochani w końcu rozdzielą się od siebie, przypominało to trochę rozdzielanie dwóch sklejonych z sobą żelków w ciepły dzień - szło opornie i niezbyt szybko, ale w końcu doczekał się tego.
- Przecież ja zawsze jestem grzeczny - odpowiedział z niewinnym uśmiechem na twarzy nim odeszli poza zasięg uszu Nory.
Pokiwał przecząco głową na pytanie o potańcówkę i zara parsknął na wspomnienie o tym, że Sam lubi otwarte przestrzenie.
- Widać było nie tak dawno, że ci się tu podoba - potwierdził rozbawiony wspominając ich szarżę do morza. Upił łyk trunku ze swojej szklanki i popatrzył z poważna miną na Samuela.
- Teraz powinienem chyba powiedzieć jakaś przemową jako starszy brat, że jak złamiesz serce mojej siostry to ja złamię twoją szczękę czy coś - zaczął bardzo "subtelnie", ale zaraz kontynuował. - Cóż, nie zamierzam tego robić, bo jeśli już to przeklnąłbym twoje dupsko tak, że byś przez dekadę usiąść nie mógł - wyszczerzył się przy tym, jakby właśnie opowiedział najśmieszniejszy żart na świecie. Odchrząknął jeszcze nim mężczyzna zdołał mu przerwać i dokończył swoją myśl.
- Wiedz tylko, że cieszę się jej... Waszym szczęściem i życzę wam, aby trwało jak najdłużej - wzniósł szklankę z trunkiem w geście toastu i wypił go do dna.
- A teraz wracajmy, zanim moja siostra umrze z tęsknoty i zmartwienia, co my tutaj wyprawiamy - dodał z wesołym uśmiechem ponownie na ustach i poklepał McGonagalla po ramieniu, przecież nie chciał porywać narzeczonego siostry na pół wieczoru.