24.07.2024, 23:31 ✶
Zabezpieczenia czy nie, na pewno sam moment spadania przyprawiłby nie jedną osobę o traumę. A szkoła niech nie mówi na głos o zabezpieczeniach, bo dzieciaki będą jeszcze dla zabawy skakać, albo żeby szybciej gdzieś dotrzeć, bo po co schody?
Znaleźli się na środku labiryntowego placyku, usiedli na ławce i patrzyli się w niebo w ciszy, która została przerwana, aby przegonić zbliżającą się niezręczność.
Zerknął na niego czekając na odpowiedzi. Uniósł lekko jedną brew, ale kiwnął słabo głową. Myślenie, że ma się jakąkolwiek władzę było interesujące, szczególnie, że sam latami widział, że to nie jest prawda. Los prowadzi życie dziwnymi ścieżkami, nie zawsze są one przyjemne, nie zawsze kończą się dobrze.
Baran? Hmmm… Zmrużył lekko oczy.
- Nie powiem, bo jeszcze sobie uwidzisz, że nasze znaki są niekompatybilne i musimy być wrogami. - Ma ich wystarczająco, żeby jeszcze sobie kogoś z Hogwartu dokładać. Może i nie wierzyli w to jakoś mocno, ale siła sugestii i uprzedzenia bywa w ludziach silna.
Szybko zmarszczył brwi i przerzucił zdziwione spojrzenie z nieba na chłopaka. Popatrzył na niego sekundę, potrząsnął grzywką i uniósł znów wzrok. To było zdecydowanie pytanie jakiego się nie spodziewał.
- Chyba? Sam nie wiem. Brzmi ciekawie i pomocnie, ale nie wiem czy chcę znać przyszłość. Boję się, że wyjdą mi we wróżbie straszne rzeczy i będą mnie ciągle męczyć, a i tak mam problemy ze snem. - odpowiedział, zastanawiając się nadal nad tym co powiedział i co chciał powiedzieć. - A co? Umiesz wróżyć? Chcesz na mnie poćwiczyć? - to mogłoby być ciekawe, nie to, że się na to napalał, ale jeśli faktycznie chciałby mu powróżyć, to by się z chęcią zgodził.
Znaleźli się na środku labiryntowego placyku, usiedli na ławce i patrzyli się w niebo w ciszy, która została przerwana, aby przegonić zbliżającą się niezręczność.
Zerknął na niego czekając na odpowiedzi. Uniósł lekko jedną brew, ale kiwnął słabo głową. Myślenie, że ma się jakąkolwiek władzę było interesujące, szczególnie, że sam latami widział, że to nie jest prawda. Los prowadzi życie dziwnymi ścieżkami, nie zawsze są one przyjemne, nie zawsze kończą się dobrze.
Baran? Hmmm… Zmrużył lekko oczy.
- Nie powiem, bo jeszcze sobie uwidzisz, że nasze znaki są niekompatybilne i musimy być wrogami. - Ma ich wystarczająco, żeby jeszcze sobie kogoś z Hogwartu dokładać. Może i nie wierzyli w to jakoś mocno, ale siła sugestii i uprzedzenia bywa w ludziach silna.
Szybko zmarszczył brwi i przerzucił zdziwione spojrzenie z nieba na chłopaka. Popatrzył na niego sekundę, potrząsnął grzywką i uniósł znów wzrok. To było zdecydowanie pytanie jakiego się nie spodziewał.
- Chyba? Sam nie wiem. Brzmi ciekawie i pomocnie, ale nie wiem czy chcę znać przyszłość. Boję się, że wyjdą mi we wróżbie straszne rzeczy i będą mnie ciągle męczyć, a i tak mam problemy ze snem. - odpowiedział, zastanawiając się nadal nad tym co powiedział i co chciał powiedzieć. - A co? Umiesz wróżyć? Chcesz na mnie poćwiczyć? - to mogłoby być ciekawe, nie to, że się na to napalał, ale jeśli faktycznie chciałby mu powróżyć, to by się z chęcią zgodził.