Norka nie znosiła litości. Nienawidziła, kiedy ktoś patrzył na nią jak na ofiarę. Może właśnie to ją tak zirytowało? Fakt, to co wydarzyło się na balu nie należało do przyjemnych rzeczy, jednak nie uważała, że było odpowiednim powodem do robienia z niej ofiary. Stało się - trudno, wszyscy to widzieli, została pokrzywdzona przez jakiegoś nieumiejętnego czarodzieja, jednak nie chciała chować głowy w piach. Nie w momencie, w którym rozpoczęła swoją działalność w Londynie. Musiała zebrać się w sobie, podnieść głowę wysoko do góry i pokazać, że to po niej spływa, choć tak naprawdę bardzo ją to zabolało.
Nie zamierzała pozwalać jakiejś młodej dziennikarce sobie współczuć. Zdaniem Nory przyszła tutaj zobaczyć, jak bardzo jest ona rozchwiana po tej sytuacji, pokazywała jej zdjęcia, jej zapłakanej. Nie spodobało jej się to. Mogła wybrać inny sposób na demonstrację swojego podejścia. Figg poczuła się dotknięta, miała prawo.
- Na pewno nie potrzebuję wsparcia żadnych pismaków.- Nie kryła się z tym, że wcale nie darzy jej szacunkiem. Norka uważała, że tacy jak Daisy robią wiele krzywdy osobom, które nie mają na to wpływu. Wiele razy zdarzyło jej się czytać wyssane z palca informacje, była uprzedzona do wszystkich dziennikarzy. Szczególnie, że dane jej już było czytać wiele nieprawdziwych artykułów chociażby na temat Erika, którego znała i lubiła. Nie miała szacunku do tych osób. Wiedziała, że liczy się jedynie ilość sprzedanych gazet, bez względu na to ile te artykuły robiły krzywdy osobie, której dotyczyły.
- Nie Tobie oceniać, czy byłam pijana. Jesteś dla mnie nikim, nie potrzebuję wsparcia od kogoś takiego. Od tego mam przyjaciół.- Wysyczała jeszcze przez zęby. - Nie mam szacunku do ludzi, którzy żerują na nieszczęściu innych.- Dodała jeszcze. Na całe szczęście Daisy postanowiła opuścić cukiernię. Miała nadzieję, że już więcej się tutaj nie pojawi, a przynajmniej nie na jej zmianie, choć o to było trudno, bo na razie była jedynym pracownikiem tego miejsca.