25.07.2024, 12:48 ✶
Moolciber Moonshine - Leonard, Neil, Laurent
Kiedy kuzyn zapytał, czy jest w stanie prowadzić stoisko, Sophie zmarszczyła lekko nos w niezadowoleniu.
-Oczywiście, Leonardzie. To moje stoisko i moja odpowiedzialność.- Powiedziała z dumą w głosie, polewając mu bimbru do szklanki. Nie czuła się w stu procentach dobrze, ale bała się, że jak się poskarży, to kuzyn będzie kazał jej iść do domu.
-Ale mógłbyś zostać i mi pomóc? Chociaż chwilkę?- Uśmiechnęła się ładnie, szczerząc zęby.
-Skutki uboczne?- Spojrzała na chłopaka w zdziwieniu.-Nie, tak właściwie to... och! Jeśli za dużo wypijesz, to będziesz miał kaca. Mój bimber ma czterdzieści procent. Jest naprawdę dobry, spróbuj. Leo, jest dobry, prawda? Leo?- Patrzyła ze zmarszczonymi brwiami jak Neil niepewnie wącha kieliszek. Miała nadzieję, że kuzyn ją poparze. Przecież miał pomagać!
Przez to wszystko nie zauważyła, że kolejni klienci podeszli do stoiska. Kiedy ponownie odwróciła się w stronę lady, jej wzrok spoczął na Laurencie. Zaczerwieniła się lekko. Był bardzo przystojny, a ona po tym wszystkim co się dzisiaj stało, musiała wyglądać fatalnie.
-Dz-dzień dobry, zapraszam na degustacje mojego bimbru. Mulciber Moonshine.- Powiedziała, poprawiając grzywkę i zaśmiała się nieco nerwowo. Czuła się jak karaluch i uciekała spojrzeniem. Biedna Sophie!
Kiedy kuzyn zapytał, czy jest w stanie prowadzić stoisko, Sophie zmarszczyła lekko nos w niezadowoleniu.
-Oczywiście, Leonardzie. To moje stoisko i moja odpowiedzialność.- Powiedziała z dumą w głosie, polewając mu bimbru do szklanki. Nie czuła się w stu procentach dobrze, ale bała się, że jak się poskarży, to kuzyn będzie kazał jej iść do domu.
-Ale mógłbyś zostać i mi pomóc? Chociaż chwilkę?- Uśmiechnęła się ładnie, szczerząc zęby.
-Skutki uboczne?- Spojrzała na chłopaka w zdziwieniu.-Nie, tak właściwie to... och! Jeśli za dużo wypijesz, to będziesz miał kaca. Mój bimber ma czterdzieści procent. Jest naprawdę dobry, spróbuj. Leo, jest dobry, prawda? Leo?- Patrzyła ze zmarszczonymi brwiami jak Neil niepewnie wącha kieliszek. Miała nadzieję, że kuzyn ją poparze. Przecież miał pomagać!
Przez to wszystko nie zauważyła, że kolejni klienci podeszli do stoiska. Kiedy ponownie odwróciła się w stronę lady, jej wzrok spoczął na Laurencie. Zaczerwieniła się lekko. Był bardzo przystojny, a ona po tym wszystkim co się dzisiaj stało, musiała wyglądać fatalnie.
-Dz-dzień dobry, zapraszam na degustacje mojego bimbru. Mulciber Moonshine.- Powiedziała, poprawiając grzywkę i zaśmiała się nieco nerwowo. Czuła się jak karaluch i uciekała spojrzeniem. Biedna Sophie!