25.07.2024, 16:43 ✶
Isaac chwalił sobie pracę z Tahirą z kilku powodów. Po pierwsze - dziewczyna zawsze pięknie się do niego uśmiechała, a on lubił uśmiechnięte kobiety. Po drugie - kiedy założyła na siebie coś bardziej wyzywającego, mógł obczajać sobie jej cycki oraz tyłek. Oczywiście robił to w taki sposób, żeby nikt tego nie zauważył - miał w tym dużo wprawy! Po trzecie… nie było “po trzecie”, bo dwa powyższe powody były wystarczające do tego, żeby lubił jej towarzystwo.
-Zaraz to ogarniemy.- Stwierdził takim tonem, jakby wcale nie był w środku wielkiego bałaganu. Isaac nigdy nie pokazywał po sobie, że praca go stresowała. Nawet jeśli za minutę miałby zjawić się tutaj książę Ali z mugolskiej bajki Alladyn, to doszedłby do wniosku, że i tak nie zdążą “posprzątać” na czas, więc nie ma co się przejmować. Po co martwić się czymś, na co nie miało się wpływu? A jeśli o księciu mowa… Bagshot usłyszał skarżącego się Enzo, więc skierował na niego uważnie spojrzenie. Dywany… brak specyfikacji, co jest czym, pepitka z kratą bla bla…
Isaac wyprostował się i podszedł do oburzonej primadonny, znaczy się Remington’a.
-Halo, Isaac do Enzo.- Powiedział i objął go ramieniem po czym szepnął mu do ucha. -Araaabskaa noooc…- Wskazał palcem na dywany, które “prawie go zabiły”.-Pamiętasz, jak w szkole opowiadałeś mi o Alladynie, a ja nie rozumiałem, dlaczego latający dywan to dla ciebie coś niezwykłego?- Bagshot początkową wiedzę o mugolach czerpał od Thomasa oraz Enzo. Tak właściwie, to właśnie ta dwójka zaraziła go chęcią poznania niemagicznego świata.-Będziesz moim księciem Alim, hm? To znaczy nie do końca moim, bo zapuszczam wąsa, zobacz.- Przyłożył palec do dwudniowego zarostu, który miał pod nosem.- Zaufasz mi, książę Ali? Sprawdzimy dywany w bardziej... namacalny sposób? - Poprosił lekkim tonem, a w jego oczach czaiły się chochliki.
-Zaraz to ogarniemy.- Stwierdził takim tonem, jakby wcale nie był w środku wielkiego bałaganu. Isaac nigdy nie pokazywał po sobie, że praca go stresowała. Nawet jeśli za minutę miałby zjawić się tutaj książę Ali z mugolskiej bajki Alladyn, to doszedłby do wniosku, że i tak nie zdążą “posprzątać” na czas, więc nie ma co się przejmować. Po co martwić się czymś, na co nie miało się wpływu? A jeśli o księciu mowa… Bagshot usłyszał skarżącego się Enzo, więc skierował na niego uważnie spojrzenie. Dywany… brak specyfikacji, co jest czym, pepitka z kratą bla bla…
Isaac wyprostował się i podszedł do oburzonej primadonny, znaczy się Remington’a.
-Halo, Isaac do Enzo.- Powiedział i objął go ramieniem po czym szepnął mu do ucha. -Araaabskaa noooc…- Wskazał palcem na dywany, które “prawie go zabiły”.-Pamiętasz, jak w szkole opowiadałeś mi o Alladynie, a ja nie rozumiałem, dlaczego latający dywan to dla ciebie coś niezwykłego?- Bagshot początkową wiedzę o mugolach czerpał od Thomasa oraz Enzo. Tak właściwie, to właśnie ta dwójka zaraziła go chęcią poznania niemagicznego świata.-Będziesz moim księciem Alim, hm? To znaczy nie do końca moim, bo zapuszczam wąsa, zobacz.- Przyłożył palec do dwudniowego zarostu, który miał pod nosem.- Zaufasz mi, książę Ali? Sprawdzimy dywany w bardziej... namacalny sposób? - Poprosił lekkim tonem, a w jego oczach czaiły się chochliki.