Rzeczywiście. Trelawney potrafił być prawdziwym wrzodem na dupie. Zarazem jednak, jak to z takimi wrzodami na dupie bywa, był on wrzodem oswojonym. Penny przez lata zdołała się do niego przyzwyczaić. A także przywiązać oraz nauczyć tego, jak należało sobie z nim radzić. Sama również potrafiła odpowiednio umilić mu życie. Radziła sobie z tym, cóż... w zasadzie to nie najgorzej. Zanim jednak zdążyła zwrócić Aidanowi na ten szczegół uwagę, ten zaczął mówić dalej. Kolejne słowa. Kolejne wypowiedziane zdania. A do tego wszystkiego uśmiech.
Uśmiech perfidny i złośliwy - taki, który nie pozostawiał miejsca na domysły. Nietrudno było właściwie go zidentyfikować. Zrozumieć ten przekaż. Zmrużyła oczy, zastanawiając się przez moment nad tym, w jaki sposób powinna na to zareagować. Przez myśl jej przeszło, że powinna jednym z tych słoiczków rzucić w tę paskudną, Aidanową mordę, ale szkoda było jej tych całych maści, na których z Terrym zarabiali w zasadzie... całkiem przyzwoite pieniądze. Ostatnim razem starczyło jej z tego nawet na tą nową, niebieską spódnicę. Bardzo ładną spódnicę.
- Oczywiście, że pomogę. Masz rację, Twoje dłonie nie nadają się przecież do takiej pracy. Byłoby szkoda poniszczyć te słoiczki. - odpowiedziała mu na to wszystko uśmiechem, który nie pozostawiał wiele miejsca na wątpliwości. Zamierzała podjąć rękawicę. I dołączyć do tej gry. Nieistotne jaki był jej cel. Przewidziana nagroda. Czy nawet reguły.
Zresztą, kiedy chodziło o reguły, to te zawsze można było zmienić.
Odpowiednio dostosować.
- Przeniesiesz mi ten karton pod tamten regał? W końcu ja mam takie drobne rączki, a Ty jesteś taki duży. - pozwoliła sobie nawet dotknąć dłonią jego ramienia, przesunąć nią powoli w kierunku łokcia. Jakby dla podkreślenia tego jaki on jest duży, a ona przy nim drobna, malutka, słaba dziewczynka. Tylko tyle. No przecież oczywiste, że z tą dostawą by sobie sama nie poradziła, prawda? - Tyle dasz radę, prawda? To chyba nie będzie dla Ciebie problem? - dopytywała, nie zamierzając w żadnym razie przyjąć odmowy. No jak to? Taki duży, za zbirami lata, a nie jest w stanie przenieść zwykłego kartonu? Już niech takich bajek tutaj nie opowiada.