• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert)

[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert)
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#1
25.07.2024, 19:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.07.2024, 19:45 przez Lorien Mulciber.)  
06.08.1972 - xx.08.1972

Preludium | 05.08.1972:
[+]Spoiler
“… weź urlop albo nie wyściubiaj nosa z Departamentu. Dla własnego dobra.”
Słowa, które naskrobała na szybko do Alexandra, niedługo po tym jak Richard opuścił jej gabinet, utkwiły jej w pamięci. Odtwarzała je jak zdartą płytę słuchając kursantów. I jeszcze później, gdy porządkowała kolejne dokumenty.
To nie był głupi pomysł. To naprawdę nie był głupi pomysł.

Przekonanie “siły wyższej” Wizengamotu, która akurat tą sobotę spędzała w Ministerstwie nie było aż tak proste jak się spodziewała. Ledwo co wróciła z dwumiesięcznej zdrowotnej nieobecności, a już planowała kolejny urlop? Nawet Lorien nie uniknęła kręcenia nosem na ten pomysł. Na jej korzyść przeważył argument, że i tak większość spraw była przesunięta ze względu na drażliwy (urlopowy) okres i brak pełnego składu sędziowskiego. Plus zgodziła się na bezpłatne nadgodziny przy archiwizacji starych spraw. Trudno. Była skłonna ponieść tą ofiarę i samodzielnie zrzucić tą robotę na praktykantów.

Szybki spacer na szóste piętro na kawkę w Urzędzie Świstoklików. No może kawkę, serniczek i ploteczki.
- Och bo wiecie, mąż taki ostatnio osłabiony. Medycy kazali mu wypoczywać, a ten nic tylko pracuje! Ja już nie wiem jak z nim rozmawiać!- Wzdychała cierpiętniczo Lorien dziobiąc w kawałku ciasta.
- O bo to to taka ich uroda Lorien. Mój to samo. Mówię, powtarzam “odpocznij, nie masz już sto siedmiu lat” a ten nic! I się bierze za usuwanie ghoula z piwnicy!
- I co i co?
- No i musieliśmy potem Theodora tego wiesz nowego z czwartego piętra wzywać, bo nam ten ghoul zaczął przetworami rzucać! Moimi marynowanymi grzybkami!
Godzinę i jeden parujący od plotek i życiowych historii mózg później, Lorien wracała do siebie uzbrojona w świstoklik do uroczego miasteczka Lourmarin w Prowansji, spakowany serniczek na później i ze złożoną obietnicą, że wyśle im wszystkim najładniejsze pocztówki jakie tylko uda jej się znaleźć.

Nie wiedziała jak potoczyła się rozmowa szwagra z Robertem. Szczerze mówiąc nie miała ochoty o to nawet pytać. Po powrocie nie widziała się z żadnym z nich. Ani nawet z dziećmi. Jedyne co to zgarnęła po drodze Selar i kazała jej spakować dwie walizki (“Tak, spakuj mu te nieszczęsne golfy. Ale weź kilka normalnych koszul, może się da przekonać. (...) Nie, nie te sukienki. Może… A zresztą. Niech będą. Kapelusze.” dyrygowała biedną skrzatką, wrzucając do walizek kolejne książki i jakiś zbiór krzyżówek.) 
Może nie była wybitnie utalentowaną czarownicą. Ba, pewnie była jedną z gorszych żon w całej Wielkie Brytanii, ale Lorien miała jeden talent. Jak nikt potrafiła szeptać innym swoje genialne pomysły do ucha. Cierpliwie poczekała aż Richard się usunie z gabinetu.  Wślizgnęła się do gabinetu Roberta i bez słowa ustawiła świstoklik na biurku męża - drewnianą zabawkę, którą mugole określali jako kostkę Rubbicona czy jakoś tak. A obok niej ich aktualne MDUPsy. Tylko ich dwójki. Czekała tyle ile trzeba aż podniesie wzrok znad przeglądanych listów.
- Słyszałam, że w jednej małej restauracji w Lourmarin serwują najlepszą glazurowaną jagnięcinę w tej części Europy. I nie praktykują zapalania świec do kolacji dla gości.- Powiedziała tylko, siadając na krześle naprzeciwko męża i splatając dłonie na kolanach.- Wyjątkowo ciche miejsce. Spokojne.  Ale ostatni świstoklik ucieka za… siedemnaście minut.
Uniosła lekko brwi, gdy Selar z ich walizkami i ułożonym na nich wielkim kapeluszem aportowała się do gabinetu. Spojrzała na skrzatkę i uśmiechnęła się lekko.
- Ach te skrzaty. Niezwykle efektywne. Jakby czytały nam w myślach.
Odpowiedziało jej ledwo dosłyszalne, wymamrotane przez męża pod nosem “pierdolę to”, które co prawda.. zostawiło ją nieco oniemiałą, ale równie szybko na twarzy czarownicy pojawił szeroki uśmiech. Może pierwszy  tak szczery od miesięcy. Na kolejne pytanie “Zajęłaś się wszystkim?” odpowiedziała tylko energicznym kiwnięciem głową.

Zniknęli z Londynu równo o dziewiątej wieczorem 5.08. 

Lourmarin było jednym z tych prowansalskich czarodziejskich miasteczek, gdzie poza widokami na Alpy Nadmorskie, ogrodami, fikuśnymi kawiarnio-księgarenkami i ukrytymi w zaułkach restauracjami… nie było nic ciekawego. Idealne miejsce, żeby się ukryć przed… tym wszystkim. Czy była dumna z tej ucieczki błyskawicznej? Nieszczególnie. Ale z drugiej strony, dlaczego mieliby znów i znów odkręcać cudze błędy.
Nie było nawet szóstej, gdy Lorien się przebudziła. W pierwszej chwili nawet nie zarejestrowała, że nie jest w domu i nie musi pędzić na złamanie karku do Ministerstwa. Świadomość przyszła po kilku długich sekundach. Narzuciła na ramiona wyjęty wcześniej przez Selar satynowy szlafrok i wyszła na balkon. Na boso, nie przejmując się chłodnym, sierpniowym porankiem.
Francja, huh?
Wsparła się o kamienną balustradę wystawiając policzek do słońca.
Wczorajszy dzień był ciężki dla ich obojga. Psychicznie - bo artykuł ciążył jej na ramionach jak torba pełna kamieni; fizycznie - bo podróże międzynarodowe świstoklikiem nigdy nie były niczym przyjemnym. Chyba oboje działali trochę automatycznie, bo cały wieczór był dla Lorien jedną wielką mgłą. Pamiętała, że wynajęli jakąś mieszkanie na piętrze kamienicy tylko dlatego, że miało ponoć najlepszy widok i kompletnie odrębne wejście zewnętrznymi schodami. A potem zdążyła się jedynie ogarnąć. Próbowała przeczytać parę stron w książce i… zasnęła? Najwyraźniej.
I pomyśleć, że wszystko przez te pieprzone świeczki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorien Mulciber (4394), Robert Mulciber (3289)




Wiadomości w tym wątku
[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 25.07.2024, 19:41
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 25.07.2024, 20:55
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 26.07.2024, 13:10
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 26.07.2024, 14:39
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 28.07.2024, 10:08
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 28.07.2024, 11:10
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 28.07.2024, 19:11
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 28.07.2024, 20:47
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 31.07.2024, 16:30
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 06.08.2024, 19:01
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 10.08.2024, 08:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa