25.07.2024, 23:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.07.2024, 23:36 przez Thomas Figg.)
Oddaję siostrze narzeczonego i wrzucam swój los. Zaczepiam Brennę
Thomas na szczęście bardzie skupiony był na tym, że jego siostra jest szczęśliwa i zadowolona niż na analizowaniu każdego słowa, jakie wypowiadał Samuel - może to nawet i lepiej? Kto wie co by się stało, gdyby pojął w mig o czym mówił McGonagall. Co prawda, nawet bez wyraźnego skupiania się na tym co mówił jedno odbiło się echem w głowie Figga teraz będzie inaczej aż zwolnił kroku i spojrzał na mężczyznę marszcząc brwi i zwężając oczy aż zostały mu dwie małe szparki - przez co prawie wywalił się na pysk. Podejrzliwość wystrzeliła w jego umyśle niczym tłuczek uderzony z pełną siłą - jednak nawoływanie Brenny do wzięcia udziału w losowaniu partnerów sprawiło, że stracił wątek, choć zapewne jeszcze do tego kiedyś wróci - jak już sobie o tym przypomni kiedyś tam.
Rozejrzał się po ludziach, skoro już o tańcach mówili, to rozejrzał się za Dorą, której przecież obiecał taniec, ale znalazłszy ją na parkiecie z inną osobą postanowił, ze w takim razie będzie musiał nieco później dotrzymać danego słowa, w sumie to nie powinien z tym zwlekać już wcześniej.
- Cały twój, widzisz, nawet mu włos z głowy nie spadł! Chyba nie, nie liczyłem... - dodał z zamyśleniem patrząc na czuprynę Sama, jakby liczył ile ma on włosów na głowie. Poklepał jeszcze go po plecach i nachylił do siostry, aby wyszeptać jej do ucha coś, nim pogwizdując wesoło ruszył w stronę wspomnianych przez Brennę skrzyneczek.
Przez chwilę przez myśl mu przeszło, aby zasiać nieco chaosu i poczekać aż zakończą wrzucać losy i przesypać wszystko do jednej skrzyneczki, ale wtedy uchwycił wzrok Teddiego, nóż kurde, miało wyjść inaczej. Ale to jeszcze nie oznaczało, że Figg miał zamiar się poddać.
- Ta skrzynka to był pomysł twój czy wujka? - zapytał rozbawiony, bo takie rozwiązanie raczej nie pasowało do panny Longbottom. - Miałaś ty w ogóle okazję się czegoś napić i rozluźnić? - zapytał jeszcze podejrzewając, że jak zawsze mogła za bardzo wczuć się w rolę gospodyni imprezy.
Thomas na szczęście bardzie skupiony był na tym, że jego siostra jest szczęśliwa i zadowolona niż na analizowaniu każdego słowa, jakie wypowiadał Samuel - może to nawet i lepiej? Kto wie co by się stało, gdyby pojął w mig o czym mówił McGonagall. Co prawda, nawet bez wyraźnego skupiania się na tym co mówił jedno odbiło się echem w głowie Figga teraz będzie inaczej aż zwolnił kroku i spojrzał na mężczyznę marszcząc brwi i zwężając oczy aż zostały mu dwie małe szparki - przez co prawie wywalił się na pysk. Podejrzliwość wystrzeliła w jego umyśle niczym tłuczek uderzony z pełną siłą - jednak nawoływanie Brenny do wzięcia udziału w losowaniu partnerów sprawiło, że stracił wątek, choć zapewne jeszcze do tego kiedyś wróci - jak już sobie o tym przypomni kiedyś tam.
Rozejrzał się po ludziach, skoro już o tańcach mówili, to rozejrzał się za Dorą, której przecież obiecał taniec, ale znalazłszy ją na parkiecie z inną osobą postanowił, ze w takim razie będzie musiał nieco później dotrzymać danego słowa, w sumie to nie powinien z tym zwlekać już wcześniej.
- Cały twój, widzisz, nawet mu włos z głowy nie spadł! Chyba nie, nie liczyłem... - dodał z zamyśleniem patrząc na czuprynę Sama, jakby liczył ile ma on włosów na głowie. Poklepał jeszcze go po plecach i nachylił do siostry, aby wyszeptać jej do ucha coś, nim pogwizdując wesoło ruszył w stronę wspomnianych przez Brennę skrzyneczek.
Przez chwilę przez myśl mu przeszło, aby zasiać nieco chaosu i poczekać aż zakończą wrzucać losy i przesypać wszystko do jednej skrzyneczki, ale wtedy uchwycił wzrok Teddiego, nóż kurde, miało wyjść inaczej. Ale to jeszcze nie oznaczało, że Figg miał zamiar się poddać.
- Ta skrzynka to był pomysł twój czy wujka? - zapytał rozbawiony, bo takie rozwiązanie raczej nie pasowało do panny Longbottom. - Miałaś ty w ogóle okazję się czegoś napić i rozluźnić? - zapytał jeszcze podejrzewając, że jak zawsze mogła za bardzo wczuć się w rolę gospodyni imprezy.