26.07.2024, 00:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.07.2024, 02:11 przez Thomas Figg.)
Jakiż mógł być lepszy koniec tego dnia niż herbatka z ciasteczkami na poddaszu Księżycowego Stawu - to było idealne podsumowanie wydarzeń. Najpierw gonili poltergeista, potem urządzali polowanie na Lydię, które zakończył się gaszeniem pożaru i walką z kościotrupem, a potem jeszcze pochówek tego worka pełnego kości.
- Ruchałaś się? FUUUJ - nie mógł, po prostu nie mógł powstrzymać się, żeby nie powiedzieć tego dowcipu - to był silniejsze niż cokolwiek. Nawet sam się zaśmiał ze swego jakże błyskotliwego dowcipu.
Przysunął bliżej siebie swoją filiżankę, a nie łapał jeszcze za nią, niech no trochę napar ostygnie, przecież nie chciał się poparzyć, ale za to nie odmówił ciasteczka, złapał jego i siedząc ze skrzyżowanymi nogami oparł łokcie o kolana.
- Nie wiem jak z zakazami latania, ale raczej na schodach pojawią się maty antypoślizgowe, coś czuje, że Erik by za tym mocno optował - dodał jeszcze na wspomnienie faktu jak to Longbottom w epicki sposób zleciał ze schodów prosto na sam dół. Po zjedzeniu ciasteczka poczuł ,że trochę jednak sucho w gardle, dlatego też upił łyku herbaty.
- Nie zapominaj o byciu pogromcą kościotrupa - przypomniał Heather fakt, ze była nie tylko tą, która położyła kres istnieniu ożywienia złożonego z samych kości.
- Ale dziwnie smakuje, co to jest, nie mówcie sam zgadnę! - chyba jeszcze nigdy nie pił herbaty o takim smaku, ale gdzieś mu kołatało wspomnienie tego aromatu, tylko za nic nie był w stanie go umiejscowić. - Poddaję się, z czego ona jest? - zapytał dopijając do końca to co miał w filiżance i popatrzył uważnie na Millie.