• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert)

[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert)
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#3
26.07.2024, 13:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.07.2024, 13:11 przez Lorien Mulciber.)  
Przestraszona Lorien zawsze reagowała tak samo. Lekko podskoczyła i wydała dźwięk, który nijak nie dało się odróżnić od jej ptasiego świergotu.
- Robert!- Ofuknęła go cicho, ale cień złości szybko ustąpił. Nie powinno się straszyć żon o poranku, jeszcze tak przed pierwszą kawą. Zamiast tego podeszła bliżej męża, szybko lokalizując wzrokiem kota, o którym mówił. Jej ptasia natura zawsze czyniła Lorien ostrożną, gdy chodziło o wszelkie kocie futrzaki. Jakby umysł próbował ją chronić przed naturalnymi drapieżnikami. Kiedy ostatnio mieli tak naprawdę porozmawiać?
- Jak długo byśmy tak wytrzymali, Robercie? W tym słońcu i bez żadnych zmartwień?- Uniosła kąciki ust, gdy kot przebudził się z drzemki i przeciągnął w słońcu. Jak rasowa papuga zrobiła to samo.
Wyciągnęła ręce do góry, pozwalając luźnym rękawom opaść i odsłonić wszystkie te drobne blizny po starych ranach i przypadkowych rozcięciach; odsłonić wyblakły tatuaż w kształcie korony na wewnętrznej stronie ramienia. Przeciągnęła się, rosnąc o tych kilka namometrów. I w dodatku zamruczała. Nie opuszczając jeszcze przez moment dłoni spojrzała w stronę męża z pełnym satysfakcji uśmieszkiem na twarzy. Widzisz, to nie takie trudne.
Może w poprzednim wcieleniu była kotem, nie ptakiem?
Na razie jednak ten kot zazdrościł panu Mulciberowi kawy. Nie podejrzewała go o samodzielne przygotowanie jej, więc pewnie gdzieś tu kręciła się skrzatka.
- Se-elar~ - Zawołała śpiewnie służącą. Teraz, kiedy tak stali w słońcu, z dala od swoich problemów i wszystkich konsekwencji, które przyjdzie im zapewne w niedługim czasie ponieść - łatwo było sobie wmówić, że trawa jest tu bardziej zielona.
Równie dobrze mógłby jej zaproponować zakup domku z białym płotkiem, gdzieś na wsi, gdzie żyliby sobie jako zgodne małżeństwo. Idealne życie, idealnej rodziny. Mieliby ulubiony, wiejski kowen, gdzie chodziliby na każde nabożeństwo; usmarowane od zabawy na dworze, rumiane dzieci, a Lorien przyodziana w preriową szatę i pstrokaty fartuszek co niedzielę piekłaby swoją popisową szarlotkę.
Tylko tak naprawdę… To nie był ich świat.
Mogli udawać, że takie leniwe kocie życie, gdzieś tam w sercu Francji było dokładnie tym czego potrzebowali do szczęścia czy chociaż szczątkowego zadowolenia, ale prawda… Ta była najzwyczajniej w świecie okrutna - na dłużą metę nie przetrwaliby z dala od Londynu. Z miastem wiązało ich wszystko. Rodzina, praca, nawet przyjaciele - choć im częściej obserwowała sposób życia introwertycznego męża tym bardziej odnosiła wrażenie, że poza bratem nie miał w Londynie praktycznie nikogo. Mogła się mylić - to jasne, nie wykluczyła takiej możliwości. W końcu pomiędzy pracą i swoim własnym życiem na takie obserwacje pozostawało Lorien niewiele czasu, a prędzej przełknęłaby stłuczone szkło niż zapytała go o to wprost.

Atmosfera uległa subtelnej zmianie i zmianę tą czarownica natychmiast wyczuła. Słuchała, starając się nie przerywać, jednak, pewne informacje musiały zostać uzupełnione.
“Po pierwszym wyskoku...”
- Masz na myśli to co wydarzyło się na Lammas?- Upewniła się, gdy zamilkł na chwilę dłużej, żeby zaczerpnąć oddech.
A potem pojawił się w ich rozmowie Richard. Oczywiście, że tak było. Nieważne czy ów był istotnym elementem całej tej układanki, Lorien nie mogła pozbyć się nieprzyjemnego wrażenia, że było ich troje w tym małżeństwie.
Czy szwagier był w stanie “odpowiednio zająć się” synem? Tego nie mogła powiedzieć, bo praktycznie Richarda nie znała i poznać go szczególnie jakoś nie próbowała. Wiedziała, że jeśli puści tą sprawę płazem albo pogrozi dzieciakowi palcem i powie, że tak nie wolno - w pewnym momencie nie będzie już jak tego zatrzymać. Stary, czystokrwisty ród pokonany przez… pornoświeczki. To była ta wielka społeczna rewolucja?

Powstrzymała się przed zadaniem wielu pytań, które cisnęły jej się w tej chwili na usta. Dlatego zamiast oskarżać kogokolwiek o cokolwiek po prostu postanowiła zaspokoić swoją ciekawość.
- Zdradził ci, że o ja mu powiedziałam o artykule?- Zapytała, wpatrując się w przestrzeń miasteczka przed nimi, choć zdawała się wcale jej nie dostrzegać. Kot już dawno zeskoczył z murku i powędrował w swoją własną stronę. Czy insynuowała, że bez niej prawda wyszłaby na jaw później? W zapewne o wiele mniej (o ile to w ogóle było możliwe) komfortowych warunkach? Tak. Co do tego nie było żadnej wątpliwości. Ale nie szukała pochwał, nie oczekiwała żadnego “dziękuję”. Bez względu na jego odpowiedź mówiła dalej. Richard nie znał całej opowieści. - Skonfiskowałam gazetę dzieciakom w Ministerstwie. Ja… - Głos jej zadrżał, ale twarz Lorien jak zwykle nie wyrażała żadnych większych uczuć. A jednak, tym razem to nieco bardziej błyszczące oczy zdradzały ten cały dziwaczny ból i jakieś takie poczucie zdrady, które czarownica próbowała stłumić.
Bezsilność była straszną rzeczą. Zwłaszcza, gdy ostatecznie dopadała tych, którzy przez lata cieszyli się niezachwianym szacunkiem i władzą.
- Byłam tak… - zamilkła na moment jakby starała się dobrać odpowiednie słowa. Ale żadne, które przychodziły jej do głowy nie były odpowiednie.- … tak irracjonalnie zła. Najgorsze, że nie wiedziałam nawet na kogo. Na dzieciaka, który najwyraźniej się z trollem na mózgi pozamieniał? Na Richarda, bo nie potrafi nawet upilnować swojego syna? A może na siebie, że tego nie przewidziałam?
Wzięła głęboki oddech. - Chciałam ci to wysłać. Praktycznie od razu. Prosić, żądać, sama już nie wiem, żebyś się ich wszystkich stamtąd pozbył. Ale…- Dopiero teraz spojrzała znowu na męża.- Zrozumiałam, że to nie jest moja wojna Robercie. Nie pozwól, żeby stała się też twoją.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorien Mulciber (4394), Robert Mulciber (3289)




Wiadomości w tym wątku
[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 25.07.2024, 19:41
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 25.07.2024, 20:55
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 26.07.2024, 13:10
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 26.07.2024, 14:39
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 28.07.2024, 10:08
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 28.07.2024, 11:10
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 28.07.2024, 19:11
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 28.07.2024, 20:47
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 31.07.2024, 16:30
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 06.08.2024, 19:01
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 10.08.2024, 08:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa