Czasem zdecydowanie lepszą opcją było milczenie, nie wiedzieć czemu Norka jeszcze na to nie wpadła, mimo, że przecież jej brat bardzo lubił wprowadzać ją na minę. Powinna to przewidzieć, no ale tego nie zrobiła (może gdyby była jasnowidzem to byłoby prostsze). Gdy usłyszała jego odpowiedź zatrzymała się, posłała mu zabójcze spojrzenie, ale po chwili wybuchnęła śmiechem. - Nie chcę znać reszty szczegółów, oszczędź mi tego, prooooszę. - Dodała błagalnym tonem.
Norka nie lubiła takich sytuacji, bo nigdy nie mogła domyślić się, jakiej odpowiedzi wymagają ci, którzy zamierzali z nią dyskutować. Nie była osobą, która chętnie wchodziła w konfrontacje, nie potrafiła się kłócić i bronić swoich racji. Zdecydowanie wolała milczeć, słuchać, ewentualnie przytakiwać. Dlatego też najlepszą opcją z możliwych dla niej było uniknięcie dalszej rozmowy. Na szczęście Thomas zdawał sobie z tego sprawę, dzięki czemu bardzo szybko udało im się umknąć. Co ona by bez niego zrobiła? Nie musiała na szczęście nad tym gdybać, bo był obok, zawsze kiedy go potrzebowała. Miała farta, że trafił jej się taki brat, mogła na niego liczyć w każdej sytuacji.
- Zgadzam się w stu procentach. Mogliby się zająć czymś konkretnym, takie dyskusje mogą doprowadzić do niepotrzebnego zamieszania. - Gdyby trafili na kogoś kto był skory do kłótni, to pewnie mogłoby się to wszystko potoczyć inaczej. Z drugiej strony, może nawet i lepiej, gdyby zaczęło się większe zamieszanie to BUMowcy mogliby rozgonić to towarzystwo i problem rozwiązałby się sam.
Nie miała pojęcia dlaczego komuś mogą przeszkadzać gobliny w Banku Gringotta, szczególnie, że przecież od zawsze to one tam pracowały. Zmiana obsady w tym miejscu pewnie wiązałaby się z ogromnymi problemami, podejrzewała, że zwykli czarodzieje mogliby nie być do końca kompetentni.
- Ciekawe, czy wtedy podkulą ogon, czy dalej będą gadać te farmazony. - Miała świadomość, że niektórzy ludzie gadali tylko po to, żeby gadać i zmieniali swoje zdanie jak chorągiewki.
- Daj mi chwilę, zaraz wrócę. - W końcu musiała zrobić te zakupy. Podeszła więc do okienia, w którym poprosiła goblina - aptekarza o kilka korzeni waleriany, skaczące bulwy, muchomory i całą masę innych składników. Dłuższą chwilę zajęło mu pakowanie tego, więc Thomas musiał uzbroić się w cierpliwość. W końcu jednak udało jej się odejść od lady. - Chyba mam wszystko, możemy iść. - Powiedziała do brata.