26.07.2024, 20:56 ✶
Świeczki i kadzidła Mulciberów
Charlie zajmował się liczeniem pieniędzy, tak jak zaczął wcześniej. To znaczy, jeszcze się nie zajmował: na razie musiał rozdzielić poszczególne nominały, by łatwiej było zsumować urobek z tego dnia.
- Ale te śniadaniowe bułeczki? Te z rodzynkami? Są okropne, do nich nigdy się nie przekonam. - Wspomniał scones, dość charakterystyczne i dziwaczne w swojej formie dla nieprzywykłych przyjezdnych. - Jest jeszcze tyle angielskich rzeczy, które muszę poznać... Na wszystko przyjdzie czas.
Mruknął w odpowiedzi na słowa ojca odnośnie rzeźbiarza. Do tego potrzebne były zdolności i z pewnością łatwiej będzie komuś zapłacić za formę aniżeli samemu dłubać tak długo, aż będzie się zadowolonym z efektu. To było jednak rozwiązanie. Tylko gdzie znaleźć nauczyciela?
Podniósł głowę znad sortowania na głos dziewczęcia, które podeszło do straganu, i uśmiechnął się, lecz nim zdołał otworzyć usta, ojciec go ubiegł w obsłudze. Zdecydowanie zdziwiło go pytanie o świeczkę z cyckami i już chciał zaoferować swoje usługi, lecz spojrzenie Richarda go uciszyło. Również ojcu posłał lekki uśmiech, przepraszający, choć przecież nic jeszcze nie zrobił.
- Zapakować? - Zapytał Millie z nadzieją, że ta porzuci seksualne żarty i po prostu kupi to, po co przyszła.
Charlie zajmował się liczeniem pieniędzy, tak jak zaczął wcześniej. To znaczy, jeszcze się nie zajmował: na razie musiał rozdzielić poszczególne nominały, by łatwiej było zsumować urobek z tego dnia.
- Ale te śniadaniowe bułeczki? Te z rodzynkami? Są okropne, do nich nigdy się nie przekonam. - Wspomniał scones, dość charakterystyczne i dziwaczne w swojej formie dla nieprzywykłych przyjezdnych. - Jest jeszcze tyle angielskich rzeczy, które muszę poznać... Na wszystko przyjdzie czas.
Mruknął w odpowiedzi na słowa ojca odnośnie rzeźbiarza. Do tego potrzebne były zdolności i z pewnością łatwiej będzie komuś zapłacić za formę aniżeli samemu dłubać tak długo, aż będzie się zadowolonym z efektu. To było jednak rozwiązanie. Tylko gdzie znaleźć nauczyciela?
Podniósł głowę znad sortowania na głos dziewczęcia, które podeszło do straganu, i uśmiechnął się, lecz nim zdołał otworzyć usta, ojciec go ubiegł w obsłudze. Zdecydowanie zdziwiło go pytanie o świeczkę z cyckami i już chciał zaoferować swoje usługi, lecz spojrzenie Richarda go uciszyło. Również ojcu posłał lekki uśmiech, przepraszający, choć przecież nic jeszcze nie zrobił.
- Zapakować? - Zapytał Millie z nadzieją, że ta porzuci seksualne żarty i po prostu kupi to, po co przyszła.